Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień|autumn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień|autumn. Pokaż wszystkie posty

6.11.10

Tajemnicze Skarpetki | Mystery Socks

Ten tydzień był piękny – silny górski wiatr wiał nam prosto w twarz, tarmosił szaliki i włosy, sprawiał, że psy niuchały jak szalone, a gawrony tańczyły w powietrzu, tworząc jakby wielkie kolumny nad miastem (uwielbiam ten widok – jeśli nie wiecie, o czym mówię, obejrzyjcie sobie rosyjski film „Straż nocna”). Taka pogoda sprawia, że mam ochotę iść przed siebie jak najdalej, żeby tylko czuć napór wiatru na moje ciało.

It’s been lovely this week, with the strong mountain wind blowing straight into our faces, tangling into our scarves and our hair, making dogs sniff like crazy and rooks dance in the air, spiralling in large flocks above the city (I love it when they do so – you might know what I’m talking about, if not, watch the Russian film “Night Watch”). The kind of weather that makes me want to walk a thousand miles just to feel the wind press against my body.


mystery socks 1


Oczywiście halny przynosi ocieplenie, więc mamy dziwne jak na listopad 15 stopni, co chwilowo wyklucza wełniane skarpetki. Ale one cierpliwie czekają.

Because it’s a hot wind, a foehn, the temperature is about 15 degrees, quite unlikely for November and not really the kind of weather for woollen socks. But they’re waiting patiently.


mystery socks 2


Model | Pattern: Mystery Socks 2010
Włóczka | Yarn: Strumpf- und Sportwolle podwójną nitką | held double

Musiałam wprowadzić jedną drobną zmianę – ponieważ robiłam skarpetki z grubszej włóczki niż zalecana, narzuciłąm mniej oczek. Skarpetki nie miały nic przeciwko.

I had to introduce one minor modification – as the yarn I used had a different gauge than the pattern suggested, I cast on fewer stitches. The socks didn’t mind.


mystery socks 3


Plan na dzisiaj: upiec ciasto, wyprać ubrania, posprzątać łazienkę, zrobić coś z tegorocznej pigwy, uporządkować papiery, obejrzeć film. Mniej więcej w tej kolejności. Miłego weekendu!

The plan for today: make a cake, wash my clothes, clean the bathroom, make something out of this year’s quinces, put my papers in order, watch a film. More or less in that order. Enjoy your weekend!

2.11.10

Tydzień, co stał się miesiącem | A week that became a month

coat 1



Pamiętacie może, że jakoś we wrześniu przyłączyłam się do akcji szycia ubrań dziecięcych przez tydzień, godzinę dziennie? Kupiłam materiał, guziki, zrobiłam wykrój, skroiłam płaszczyk, zaczęłam szyć i utknęłam w martwym punkcie, bo w sklepie nie było podszewki.

Do you remember when I joined the Kids Clothes Week Challenge? I bought the fabric and the buttons, I copied the pattern, cut it out, started sewing and got stuck because of a lining supply shortage.


coat 2


No to oznajmiam z dumą, że z miesięcznym opóźnieniem płaszczyk został ukończony i od trzech dni jego właścicielka nosi go z dumą. I wygląda jak Mary Poppins.

It is my pleasure to announce that I finished the coat a month after I joined the challenge; the owner has been proudly wearing it for three days now, and she looks a bit like Mary Poppins.


sisters


Skończyłam też Tajemnicze Skarpetki – szczegóły wkrótce. W międzyczasie polecam połączenie czekolady i słonego karmelu – rewelacja.

I’ve also finished the Mystery Socks – details soon. In the meantime may I suggest the chocolate and salted caramel combination – just perfect.

8.10.10

Przypadkiem retro, cz. II | Accidentally vintage part 2

a heap of vintage sewing magazines


Całkiem przypadkiem, bo znajoma Dziadka chciała je już chyba wyrzucić, ale Dziadek przyszedł najpierw spytać mnie, czy bym ich nie chciała. Spodziewałam się kilku numerów Burdy z lat siedemdziesiątych...

Entirely by accident – my Granpda asked me if I wanted the old magazines that his friend has nothing to do with. I expected a few Burda issues from the 1970s...


vintage sewing magazines


... a dostałam całe mnóstwo magazynów krawieckich z wczesnych lat sześćdziesiątych, a jeden nawet z 1959 roku! Czy widzicie te szerokie spódnice, te wąskie talie, te zgrabne rękawki? (Że nie wspomnę o rękawiczkach!) Nie wydaje mi się, żebym jeszcze kiedyś potrzebowała jakichś innych wykrojów.

... and what I got was a heap of sewing magazines dating back to the early 1960s, and one from 1959! Do you see those full skirts, those small waists, those pretty sleeves? (Not to mention gloves!) They’re probably the ultimate pattern sheets set for me, with nothing more to wish for.

3.10.10

Piękny weekend | A lovely weekend

October forest 21


Spacer w lesie.

A walk in the forest.


October forest 20


Grzyby.

Mushrooms.


a starling


Ostatnie szpaki przed zimą.

The last starlings before winter comes.


a blue hat


I czapeczka dla Franusia – trochę na wyrost, jak przyjdą przymrozki, będzie w sam raz. I robię Tajemnicze skarpetki jak w zeszłym roku!

And a hat for Franciszek – a little too large, he’ll grow into it before the weather chills. And I’ve cast on for Mystery Socks again!

16.9.10

Kawałki | Bits and pieces

sunflowers


Już miałam pisać o tym, że mam kryzys i nic mi się nie chce, ale brat znalazł mój zaginiony kabelek do aparatu i wyszło słońce, i nagle się okazało, że jednak jeszcze mi się coś chce.

I was just about to write that I’m going through a crisis and don’t feel like doing anything but my brother found the camera cable I’d misplaced, and then the sun came out and suddenly it turned out I feel like doing things after all.


the nameless sleeves


Chce mi się skończyć kolejny sweter z serii Extreme Makeover; mam już dwa rękawy i zaczęłam korpus, potrzebuję jeszcze dwóch dużych guzików, najlepiej drewnianych. (Spisuję też sposób wykonania zielonego sweterka, ale dotarłam do dekoltu i za nic nie wiem, jak go zrobiłam, więc trochę to jeszcze potrwa.)

I feel like making another Extreme Makeover cardigan; the sleeves are ready and I’ve cast on for the main body, I just need two large buttons, preferably wooden ones. (I’m also halfway through writing up the pattern for the green cardi, but I got stuck at the neckline – no idea how I’d made it so it might take a while.)






Chce mi się przyłączyć do akcji szycia ubrań dziecięcych, o tej właśnie; niby nie mam czasu, ale godzinę dziennie mogłaby chyba poświęcić, i byłaby to miła odmiana. I chce mi się chodzić w sukience, którą uszyłam miesiąc temu i ani razu nie udało mi się w niej wyjść.

I feel like taking part in the children’s clothes sewing challenge, this one; I don’t really have time for this but it’s only one hour a day – not much, and I really like the idea. And I feel like putting on that dress that I finished last month and never had a chance to wear so far.


blue sky


Chce mi się pojechać w góry i wystawiać twarz do słońca i łapać wiatr we włosy.

I feel like taking a train to the mountains and putting my face in the sun and feeling the wind in my hair.


F


I chce mi się spotykać z czteromiesięcznym Franusiem.

And I feel like spending a lot of time with a certain four-month-old Franciszek.

30.8.10

Idealne wyczucie czasu | Perfect timing

olive oil 1



O ile w moim umyśle lato zawsze zaczyna się w Boże Ciało, o tyle kończy się zawsze w dzień odpustu parafialnego, który wypada zazwyczaj w ostatnią niedzielę sierpnia. Ma to oczywiście związek z powrotem do szkoły, która od połowy sierpnia nieubłaganie już majaczy na horyzoncie (od siedmiu lat na moim już nie, ale i tak czuć ją w powietrzu). Złote promienie słońca na kalwarii, dźwięk dzwonków, odświętnie ubrania, słodkie odpustowe pierniki, kolorowe budy, huki placpatronów – odpust trzeba było chłonąć wszystkimi zmysłami, bo kolejne ciepłe i słoneczne dni oglądało się już niestety przez szkolne okna.

While in my mind summer begins on Corpus Christi, it always ends on the parish festival, which usually falls on the last Sunday of August. This is of course because of school which already looms on the horizon (not on mine anymore, but it’s in the air anyway). The golden sunrays at the calvary, bells ringing, my best clothes, sweet gingerbreads, colourful stalls – you had to take it in with all your senses because it might be the last warm sunny day that you don’t have to watch from inside the classroom.


olive oil 2


Wczorajszy odpust sam postanowił, że lata w tym roku wystarczy. Rano między sześć a osiem stopni, w połowie sumy odpustowej zaczął padać deszcz, a słońce, które wyjrzało po południu, nie zdążyło rozgrzać atmosfery. Dziś znowu pochmurno i zimno, więc bardzo się cieszę, że w samą porę skończyłam zielony sweterek.

Yesterday’s festival decided on its own it was time for the summer to end. The morning temperature was between six and eight degrees, it started raining midway through the high mass, and the afternoon sun didn’t manage to warm the atmosphere up. It’s again cold and rainy today, so I’m glad to have finished my green cardigan on time.



olive oil 3

Model: z głowy | Pattern: improvised

Włóczka | Yarn: Rozetti Naturel Cotton



Niewątpliwym sukcesem jest fakt, że wystarczyło mi włóczki i że mimo moich obaw sweterek nie jest wcale za mały. No może gdyby miał centymetr więcej w obwodzie, i o dwa centymetry dłuższe rękawy... ale to są drobiazgi. (Jak już jesteśmy przy krytyce, to powiedzmy jeszcze, że motyw ze ściągaczy mogłam zacząć trochę wyżej, bo mam wrażenie, że optycznie skraca korpus.)

It is undoubtedly a success that I didn’t run out of yarn, and that the cardi is not too small, which I have secretly feared all the time. Fine, it could be this one centimetre wider, and the sleeves might be two centimetres longer... but these are unimportant details. (Though I think I should have begun the ribbing pattern a little higher, I’ve got the impression that it’s making my body look shorter.)


olive oil 4


Włóczka jest piękna: gruba, miękka jak nie wiem co, i ma piękny zieloniutki kolor, jak oliwa z oliwek. Ta miękkość może co prawda oznaczać, że włóczka nie jest zbyt wytrzymała, ale na razie tego jeszcze nie wiem – spytajcie mnie na wiosnę.

The yarn is beautiful: thick, incredibly soft, and in a lovely, olive-oil-green shade. The softness might as well mean it’s not very durable, but that’s something I can’t know yet – ask me in a few months.


olive oil 5


Jak może pamiętacie, sweterek jest częścią akcji Extreme Makeover – wypełnianiem luki w mojej szafie ubraniami na okres przejściowy. Miał być uniwersalny i ciepły, i taki jest. Ta biała spódnica na zdjęciach też należy do tej akcji – co to za koszmar, żeby 29 sierpnia chodzić w wełnianej spódnicy. Moja przyjaciółka opowiadała mi wczoraj, jak to w zeszłym roku wszyscy się z niej śmiali, że we wrześniu kupuje dzieciom zimowe kombinezony. Zdążyła je wyprać, tydzień poleżały w szafie, a w październiku spadł pierwszy śnieg. Myślicie, że w tym roku też nas czekają takie przygody?

As you may recall, the cardigan is part of my Extreme Makeover project – filling the gap in my wardrobe with clothes for cool weather. The cardi was supposed to be versatile and warm, and it is. That white skirt in the photos is also part of the project – wearing a woollen skirt on the 29th of August, terrible. My friend told me yesterday how everybody laughed at her last year, when she’d bought winter romper suits for her children already in September. She said she had enough time only to wash them and put them in the closet for one week – the first snow fell in October. Do you think we’re in for such adventures this year as well?

29.11.09

Moebius




Proszę: oto matematyka wyrażona wełną. Robiło się szybko i łatwo, ale nie nudno, i nie trzeba było nic mierzyć. Po prostu narzuciłam oczka i sztrikowałam dopóki nie skończyła się włóczka.

Here it is: maths expressed through wool. The knitting was quick, simple but not boring, and required no shaping or measuring. I just cast on and knit till I ran out of yarn.


My Moebius shawl




Model: z głowy Pattern: improvised
Włóczka Yarn: Kashmir

Początkowy zamysł polegał na tym, żeby wykończyć wełnę pozostałą z mojego eleganckiego sweterka retro i zrobić szal, który będzie łatwo nosić ze sobą i który będzie mnie grzał, gdy zajdzie potrzeba (czyli właściwie cały czas). Powiem to tylko Wam, więc nadstawcie uszu i nikomu nie mówcie: nie całkiem mi się udało ten zamysł zrealizować.

The original idea was to use up the yarn I had left from my elegant vintage sweater and make a quick shawl that could be easily carried around and help me keep warm when I need it (which practically means: all the time). I’m only telling that to you, so listen carefully and keep it to yourself: it didn’t quite work out that way.


Full frontal view




Dobrze, wyszedł szal i zużyłam całą wełnę. Ale wyszedł trochę za szeroki, więc musiałam znaleźć broszkę i spiąć go, żeby się trzymał; a z drugiej strony okazało się, że wełny nie jest jednak tak dużo, więc szal wyszedł trochę za wąski.

All right, it is a shawl, and it did use all the wool. But it’s just a bit too large so I had to find a brooch to pin it and keep in place; and at the same time it turned out I didn’t have that much wool after all and so it’s a bit too narrow.


Oh dear ;]




Wiecie, co jest w tym dobre? Wcale mnie to nie zmartwiło.

You know what the good thing is? I really don’t mind.


Triangular back




Ścieg ściągaczowo-warkoczowy wygląda ładnie, tak samo jak niespodziewana kanciastość szala – chciałam go trochę urozmaicić przez dodawanie oczek z jednej strony, a odejmowanie z drugiej. Zapomniałam tylko, że od tego zmieni się kształt szala i utworzą się dwa trójkątne końce, co właściwie wygląda nawet lepiej i świetnie się nadaje do ochrony przed zimnem.

The rib and cables combination looks fine, as does the not-quite-expected angular effect – I thought I’d spice it up a bit by increasing at one end and decreasing at the other. What I’d forgotten was that this would affect the whole structure of the shawl and turn those ends into triangles, which after all looks even better and is great as far as protection from the cold goes.


Moebius front




A druga rzecz jest taka, że chyba jednak nie będę w ogóle nosić Moebiusa jako szal, bo okazał się genialnym szalikiem. W przeciwieństwie do moich pozostałych szalików nie odwija się samoistnie – broszka jest tam tylko po to, żeby przetrzymać razem te luźne części. Już wiem, czemu następuje masowy odwrót od tradycyjnych szalików.

The other thing is, I don’t think I will wear it as a shawl after all because the Moebius turned out to be just a perfect scarf. Unlike my other scarves, it doesn’t unwind by itself – the brooch is there just to keep the loose parts together. I know now why everybody seems to have ditched the scarves for neckwarmers.


A better version




Co do zielonego beretu, to musiałam większość z niego dziś spruć, bo nie doceniłam rozmiarów mojej głowy. Mimo to nie wydaje mi się, żeby sztrikowanie go trwało długo, a potem zamierzam się przerzucić na chwilę z powrotem na przędzenie.

I had to frog most of what I’d knit of the green beret today because I underestimated the size of my head. Anyway, I don’t think it will take long to complete it and then I’m planning to switch back to spinning for a little while.
***
Ach, zapomniałam! Z prawej strony u samej góry pojawił się kalendarz adwentowy. Szukałam jakiegoś gotowego, ale wybór marny, więc wymyśliłam sama – co dzień jedno zdjęcie. Zobaczymy, czy się uda!
Oh, I’ve forgotten! At the top on your right you’ve got an Advent calendar. I tried to find something readymade but there was nothing to choose from so I came up with this – a photo a day. We’ll see if I can make it!

20.11.09

Książki | Books



Dzisiaj jest tak piękny słoneczny dzień, że aż trudno uwierzyć, że minęła już połowa listopada. Za oknem różowa róża (brzmi okropnie, wiem) zaczęła znowu kwitnąć.

It’s such a lovely sunny day here today, unbelievable we’re past the middle of November. There’s a pink rose outside my window that’s just begun to bloom again.


November rose




Rano przyszła długo oczekiwana paczka. Trzy książki Borisa Akunina, pisarza rosyjskiego. Jeśli jeszcze go nie znacie, najwyższa pora zacząć czytać. Książki na zdjęciu to seria „Kryminałów prowincjonalnych” – główna bohaterka, młoda mniszka o imieniu Pelagia, rozwiązuje zagadki kryminalne w prowincjonalnej Rosji z przełomu wieków XIX i XX. Pod względem humoru i konstrukcji akcji trudno porównać te książki z jakimikolwiek innymi. I wyobraźcie sobie, że Pelagia sztrikuje! Co prawda niezbyt jej to idzie, ale w pierwszym tomie serii robótka ratuje jej życie!

A much awaited package came this morning. Three books by Boris Akunin, a Russian
writer. If you haven’t read any yet, it’s high time to start – I know there are English translations as well. The ones you can see here are labelled “Provincial detective story” and are set in the Russian province at the turn of the 19th century. The main heroine is Pelagia, a young nun with a detective knack, and both the amount of humour and the construction of the plot are exquisite. And guess what – the nun is a knitter! Not a very successful one, but at least in the first part of the series knitting saves her life!



Books

10.11.09

Słońce w słoiku | Sun in a jar







Lubię listopad. Naprawdę. Ostatnie liście, desperacko trzymające się gałęzi, spowolnienie wszystkiego dookoła, ostatni głęboki oddech przed nadejściem zimy. Ale jednej rzeczy nie lubię, a w tym roku nie lubię jej wyjątkowo – braku słońca. Nie przeszkadzają mi krótkie dni, ale nieustanny zmierzch owszem, i to bardzo.

I like November. I really do. The last leaves clinging desperately to the tree branches, the slow pace at which everything seems to be going on, the last deep breath before winter sets in. But one thing I don’t like, and this year I dislike it more than ever, is the lack of sunlight. Short days are fine with me, but a perpetual dusk – not quite.





Owijam się więc skórą z barana i piję zieloną herbatę w wielkich ilościach, albo sztrikuję wstęgę Moebiusa własnego projektu, żeby mi było trochę cieplej, kiedy muszę wyjść z domu.

So I wrap a sheepskin around me and drink green tea from a large mug, or knit a Moebius shawl of my own design, hoping it will help to keep me warm when I have to go out.





Też tak macie? To może trochę słońca w słoiku? Dostaliśmy dużo (strasznie dużo) pigwy – pięknej żółtej pigwy o niebiańskim zapachu. Więc jeśli macie ochotę na słoiczek pigwowej galaretki, zostawcie komentarz pod tym postem przed północą w piątek!
[Zapomniałam napisać, że jeszcze trzeba zostać wylosowanym – aż tyle pigwy nie mam! Choć Brahdelt dostanie na pewno, bo skomentowała zanim wprowadziłam poprawkę. To powiedzmy, że jeszcze rozdam dwa albo trzy, w zależności od ilości chętnych.]

Do you feel the same? How about some sun in a jar? We got a lot (and I mean it) of quince - lovely yellow quince that smell like heaven. So if you’d like a jar of quince jelly, leave a comment under this post until Friday midnight (European time)!
[I forgot to add that the recipients will be randomly chosen – I won’t have that much quince jelly! Let’s say there’ll be two or three, depending on the number of comments.]

4.11.09

Socktoberfest 2009






Wspólne sztrikowanie z TTL było super! To tylko para skarpetek, taka sama jak przynajmniej 543 inne (tyle jest na Ravelry), ale wyszły takie śliczne, że zupełnie przestałam się przejmować, jak i do czego będę je nosić.

Knitting along with the TTL KAL was so much fun! It’s just a pair of socks, identical with at least 543 other pairs (so many on Ravelry), but they came out so lovely I no longer care if I can ever think of a reasonable way to wear them.





Model Pattern: Mystery Socks, Through the Loops
Włóczka Yarn: Supreme Cotton

Jedną skarpetkę zrobiłam na krótkich drutach, a drugą na drutach na żyłce. Nie wiem czemu, ale tą drugą jakoś lepiej mi się robiło – miałam poczucie większej kontroli nad tym, co się z tymi oczkami dzieje.

One of the socks was knit on DPNs, the other on circular needles. I don’t know why but I preferred the latter way – I had the impression of being more in control of what was going on with all those stitches.





Skarpetki różnią się tylko górną częścią. Wymyśliłam sobie, że spróbuję odwrócić motyw, żeby na każdej skarpetce patrzał w przeciwną stronę.

Both socks are the same except for the top part. I had this idea to try and turn the pattern so that it will go in a different direction on each sock.






Bardzo mi się podoba motyw liściasty i to, że oczka się przesuwają, chociaż nie trzeba ich przekładać. A najbardziej mi się podoba skomplikowany efekt uzyskany stosunkowo prostym sposobem.

I enjoyed the leaf pattern a lot, and how the stitches kept moving even though there was no cabling involved, and that it was so easy to follow and somehow in spite of that looks as if it were complicated enough.





A moja ulubiona część skarpetek to palce. Dwa liście kończące motyw pionowy i kanciastość tej całej geometrii – piękne.

And my favourite part of the sock is the toe part, with the two leaves at the end of the vertical motive, and the rather angular look all this geometry gives to the toes. Beautiful.





Szczerze mówiąc tak mi się podobało robienie skarpetek, a do tego są takie miłe i wygodne, że zaczęłam się zastanawiać nad usztrikowaniem rajstop!

In fact, I enjoyed the knitting so much, and the actual socks are so nice to wear, that I’ve begun to consider knitting a pair of tights!


***


Bardzo wszystkim dziękuję za udział w ankiecie! Wynika z niej jasno, że jednak wolicie sztrikowanie od ciasta i bardzo mnie to cieszy. Nie, żebym nie lubiła piec, bo bardzo lubię, ale jednak założyłam ten blog z myślą o wyrobach niejadalnych. Ponieważ były głosy i za ciastem, to będą też elementy cukiernicze, ale przy okazji.

Thanks to everybody for voting in the poll! The results clearly show that you prefer knitting to cake and I’m happy you do. It’s not that I don’t like baking, but if I’d wanted a baking blog, I would have started one. As there were also a few voices for the cake, so there’ll be some cake from time to time.

***

A teraz, kiedy skończył się już październik i zaczął listopad, możemy się zająć czymś bardziej konkretnym. Będą warkocze – nie odchodźcie od radioodbiorników!

And now that October is over and November has come, we can move on to some more substantial knitting. There’s cables coming on – stay tuned!





19.10.09

I'll follow the sun

Słońce wszystko zmienia – było szaro, a zrobiło się tak:

The sun makes all the difference – it’s turned the grey into this:














A ja skręciłam całą czesankę w górę czerwonych wełnianych kulek.

And I’ve spun all the roving into a heap of red woolly balls.




16.10.09

Kolory i zapachy | Colours and scents



W taki dzień jak dzisiaj (albo wczoraj, albo wręcz przedwczoraj) marzę tylko o tym, żeby być Muminkiem. Pomyślcie tylko: napełniłabym mój żołądek igliwiem sosnowym, ogarnęłoby mnie miłe uczucie sytości i ciepła, a potem poszłabym spać. Byłoby pięknie, ale nie jestem Muminkiem niestety i muszę szukać innych sposobów na przetrwanie.

On a day like today (or yesterday, or the day before yesterday for that matter) the main dream of my life is to be a Moomin. Just imagine: I would stuff my stomach with pine needles until I felt a pleasant warmth and fullness, and then I’d go to sleep. That would be a very nice thing to do, only I’m not a Moomin, and so instead I have to think of something else to help me through.





Nie jadłam nigdy igliwia sosnowego, choć nietrudno mi sobie wyobrazić jego smak, i chyba o wiele bardziej wolę ciasto czekoladowe. To na przykład to istne objawienie – uzależniłam się tak, jak poprzednio od tarty cytrynowej. I jest superszybkie, przygotowanie go wczoraj zajęło mi 35 minut.

I’ve never really eaten pine needles but I can imagine what they taste like and for now strongly prefer a good chocolate cake. This one is a revelation – I’m addicted to it the same way I was to lemon tart recently. And it’s super-quick, yesterday it took me just 35 minutes to make.





Kiedy już mamy czekoladowy poprawiacz nastroju, możemy sięgnąć po innego rodzaju oręż w walce z zimną i ponurą pogodą. Wierzcie albo i nie, ale jak tylko zobaczyłam śnieg we wtorek, moją pierwszą myślą było „prząść!”. Spadek temperatury natychmiast skutkuje u mnie zwiększeniem zapotrzebowania na wełnę; wystarczyło wziąć do ręki wrzeciono i zaraz zrobiło mi się cieplej!

Once we’ve made the chocolate comforter, it’s time to turn to a different category of weapons against cold gloomy weather. Believe it or not, but my first thought on seeing the snow fall on Tuesday was “spinning!” The drop in temperature is always followed by a craving for more wool; it was enough to just hold it and I already began to feel warmer!





Zabrałam się też do sztrikowania drugiej z Tajemniczych Skarpetek i coraz bardziej mi się to podoba. Model jest świetny, a włóczka – wiadomo. Pozostaje pytanie: gdzie ja będę nosić te skarpetki? Na razie jednak mi to nie przeszkadza, bo wyglądają pięknie, a dobrze czasem zrobić coś ładnego bez praktycznego zastosowania.

I’ve also started knitting the second Mystery Sock and I’m loving every minute of it. The pattern is great and the yarn – you know. The question still remains: in what circumstances will I wear these socks? I don’t mind for now, they look great and from time to time it’s good to make something nice without any practical purpose.





A na koniec zielony promień słońca: całkiem przypadkiem znalazłam się w posiadaniu włóczki w najpiękniejszym zielonym kolorze. Myślę i myślę co tu z niej zrobić, bo jest tylko 85 g – ktoś ma jakiś pomysł?

And finally, there’s a green ray of sunlight: by total chance I came into possession of the loveliest ever green wool. I’m thinking hard what to make from it as there’s only 80 g – ideas, anyone?

9.10.09

Promień słońca | A ray of sunlight



Gdyby ktokolwiek miał wątpliwości: tak, to jest blog o sztrikowaniu.

In case anyone’s been wondering: yes, this is a knitting blog.





A sztrikowania było tu ostatnio niewiele, bo jakoś nie miałam ochoty pokazywać tego co robię.

One of the reasons there’s been no knitting here recently is that I didn’t really feel like showing what was on my needles.





Mama prosiła mnie, żebym zrobiła jeszcze jedną Gail, tym razem dla jej koleżanki, i chociaż bardzo mi się podoba ten model, odczuwałam wyjątkową niechęć do włóczki (jakaś biało-niebiesko-fioletowa sztuczność), i przez to nie pałam zbyt wielką miłością do samej chusty. Wczoraj wreszcie skończyłam ją robić i wygląda całkiem nieźle, co stanowi dowód na to, że brak entuzjazmu nie musi wpływać na efekt końcowy!

Mom asked me to knit another Gail, this time for her friend, and, much as I like the pattern itself, I seriously disliked the yarn (some artificial fibre in white, blue and purple) and what follows, I didn’t have much heart for this shawl. I managed to finish it yesterday and it looks fine, which proves you can be totally unenthusiastic about a project and still manage to make something nice!





Chciałabym zachować to miejsce wolnym od narzekania, dlatego na tym skończę opis moich uczuć i będę podawać same fakty. Po pierwsze nie mam pojęcia, co to za włóczka. Dostałam ją od cioci w gigantycznym pudle pełnym innych włóczek (w większości mieszanek akrylowo-wełnianych, które przy pierwszej okazji puściliśmy dalej) i nie miała ani kawałka etykiety.

I want this blog to be a no-whine place, so I’ll say no more about my feelings and just give you the facts. First, I’ve absolutely no idea what the yarn is. I got it from an aunt (in a gigantic pack with other yarns, most of which were wool and acrylic, so we seized the first opportunity to pass them on) and it had no labels whatsoever.





Ta chusta jest większa niż poprzednia, a byłaby jeszcze większa, tylko włóczka nie chciała się napiąć tak, jak powinna. Ale i tak chusta jest na tyle duża, że powinno się ją wygodnie nosić.

The shawl is a bit bigger than the last one, and it would have been even bigger, only the yarn would not block properly. Still, it is large enough to be comfortably worn.





I teraz wreszcie mogę się zająć czymś przyjemnym, na przykład robieniem tajemniczej skarpetki z żółtej bawełny. Dla potrzeb organizacyjnych nazywam ją „Promień słońca”.

So now I’m finally free to indulge in something as pleasant as knitting a mystery sock in yellow cotton. For organisation purposes I’m calling it “A Ray of Sunlight.”





generated by sloganizer.net