26.9.10

Przypadkiem retro cz. I | Accidentally vintage, part one

dress




Od środy miałam urwanie głowy i chyba ani razu nie miałam drutów w ręku. Im bliżej do października, tym więcej spraw, tym więcej trzeba przeczytać, napisać, przygotować – przyzwyczajenie się do nowego systemu zawsze trochę mi zabiera, i choć ten blog może sugerować coś innego, sztrikowanie nie jest najważniejszą rzeczą w moim życiu i po prostu w nawale spraw schodzi na dalszy plan. Szycie zresztą też; zaczęłam jesienny płaszczyk dla Zosi, ale chwilowo w sklepach nie ma ocieplanej podszewki, więc prace zostały chwilowo wstrzymane. Na pocieszenie korzystam wreszcie z mojej nowej sukienki i jej niewymuszonego uroku w stylu retro!

It’s been such a hectic week for me since Wednesday I don’t think I took the needles once in hand. There are more and more things to do as October is approaching, more things to read, to write, to prepare – it always takes some time before I get used to the new routine, and contrary to the impression this blog might give, knitting is not the top priority in my life, so it naturally gets pushed down. So does sewing; I started an autumn coat for Zosia, but at the moment there’s no stuffed lining in the shops and I have to wait. Instead I’m finally enjoying my new dress and it’s natural vintage look!

5 komentarzy:

edi-bk pisze...

Śliczna jest! I nawet pogoda jej sprzyja. Serdeczności.

CU@5 pisze...

Wow! wyglądasz świetnie i stylowo! A ten kwiat...muszę sobie spreparować taki, bo jest genialnym dodatkiem.

Felicity pisze...

No wreszcie jakaś fota. Bardzo stylowa:D A pogoda była jak najbardziej odpowiednia. Niestety chwilowo się popsuła i zamiast retro sukienki potrzebne są kalosze:D

Dajda pisze...

Dzięki! Tydzień minął i już znowu nie ma pogody (a raczej temperatury) na tą sukienkę, cieszę się, że mi się ją udało chociaż raz założyc.

Paula pisze...

świetne zdjęcia!

pozdrawiam,
Paula

generated by sloganizer.net