23.4.10

Skromne początki Desperacji | Humble beginnings of Desperation

To może na początek skromne początki wiosny?

How about humble beginnings of spring for a start?


Lilies of the valley


Wiosna wiosną, ale temperatura, zwłaszcza poranna, utrzymuje się uparcie w granicach raczej wczesnowiosennych niż kwietniowych. W środę spędziłam dwadzieścia trudnych minut oczekując na spóźniony autobus, za namową Mamy ubrana w lekką kurtkę, niewystarczająco ciepłą sukienkę, bez beretu i rękawiczek, a za to w pożyczonym swetrze. Lodowaty wiatr przewiewał mnie na wskroś, a ja marznąc myślałam tylko o tym, co mam w torbie i co z tego zrobię. Były to trzy kłębki szarej wełnianej włóczki Kashmir, które na skutek desperacji w sposób nagły kupiłam po drodze z jednego przystanku na drugi, bo marznąc na poprzednim przystanku przeanalizowałam w myślach moją garderobę i nie znalazłam w niej ani jednego uniwersalnego sweterka. To się wkrótce zmieni, bo rzeczony Kashmir zamierzam przerobić w to.

Spring may well be here but the temperatures, especially in the morning, are decidedly unlike late April. On Wednesday, I spent twenty unpleasant minutes waiting for a delayed bus and wearing only a light jacket, a not warm enough skirt, no beret or gloves, with a sweater I borrowed from my sister being the only thing that kept me from freezing to death. The cold wind was blowing right through me, and as I was sitting there, I kept concentrating on the thing I had in my bag: three skeins of the gray woollen yarn Kashmir that I’d bought on my way from the previous bus stop. It was a desperate and impulsive purchase, the result of having, earlier that day, analysed my wardrobe and finding nothing there that would resemble a versatile cardigan. Which is shortly going to change, as I’m making the Kashmir into this.


the beginnings of Desperation


Tylko najpierw muszę nabrać 416 oczek.

I just need to cast on those 416 stitches.




A jeśli macie ochotę na ładny zielony szal, to zajrzyjcie do Holly Marie!

And if you’d like to win a pretty green shawl, go and visit Holly Marie’s blog!

4 komentarze:

Felicity pisze...

Ta, wiosna jakoś o nas w tym roku zapomniała. Wszystko w około jakby chce jej pokazać, że powinna się pojawić a ona nas tak okrutnie doświadcza. Także sweterek to doskonały pomysł, gdybym tylko miała taki sklep między przystankami...:)

Brahdelt pisze...

Taaaaak, wczoraj ubrana w bawełniany sweterek pod cienkim płaszczykiem, w trakcie zakupów w IKEA szczerze rozważałam, czy nie kupić tam kapy na łóżko i owinąć się nią niczym wielkim szalem w drodze powrotnej do domu...
Kończę właśnie Avalona z Kashmiru i jestem bardzo zadowolona z tej włóczki, na pewno kupię jej więcej w innych kolorach!

3nereida pisze...

Ano zimno :).Wydaje mi sie , ze wszyscy dziergamy jakies wymyslne projekty a uniwersalnego brak .Fajny model , bede zagladala i czekala na calosc w twoim wydaniu . Z kaszmiru robilam . sweter sie troche zmechacil, ale byl i bedzie jeszcze uzytkowany dosc intensywnie .Cieplo w nim jest .

Dajda pisze...

Ja też lubię Kashmir bardzo, tylko właśnie te kolory jakieś takie dziwne.

generated by sloganizer.net