1.5.10

Błogie lenistwo | Lazy day

Bardzo lubię polski zwyczaj zaczynania miesiąca maja lenistwem. Wczoraj było gorąco i słonecznie, jeździłam na rowerze do miasta (40 minut w jedną stronę – nie tak źle, biorąc pod uwagę zjawisko czerwonych świateł i faktu, że pół drogi prowadzi pod górę), wyżywałam się cukierniczo, bawiłam się w Joannę Stirling, tnąc pnącą różę, oraz wypróbowywałam nakładki makro na obiektyw.

In Poland, May begins with at least three days off, with the May Day being a holiday, and 3 May a national and religious holiday. I love this lazy beginning. Yesterday it was hot and sunny, I rode my bike to the city (40 minutes one way – not quite so bad, considering the adverse red lights and half the way being uphill), I baked, played Valancy Stirling by cutting the rambling rose, and played around with the removable macro lens.


Pear blossom


Natomiast dzisiaj jest chłodno i mokro, pada piękny drobny deszcz, i jest to idealna pogoda na nicnierobienie. Kubek herbaty, ciastko z rabarbarem (wiem, jestem na diecie), druty z niekończącym się szarym ściągaczem albo Ania na uniwersytecie, albo Błękitny zamek właśnie. I Lato Muminków do posłuchania. Nie róbmy dzisiaj nic.

But today it’s cool and wet, and rainy, and the weather is just perfect for doing nothing. A mug of tea, a rhubarb financier (I’m on a diet, I know), the neverending ribbing on my needles, or Anne of the Island, or The Blue Castle. Let’s do nothing today.


The neverending ribbing


Co do ściągacza, to już mi został tylko centymetr, a z czterystu oczek zrobiło się już około 250, ale jest to przyjemność, która trwa i trwa. Będzie lepiej, jak przejdę na rozmiar większe druty, już niedługo. A ciastka z rabarbarem i sorbet są rewelacyjne!

As for the ribbing, actually there’s about a centimeter more to go, and instead of four hundred stitches I’ve now got some 250, but it feels like I’ll be knitting it until the end of time. The situation should improve once I change the needles one size up. And the rhubarb financiers and the sherbet are exquisite!

3 komentarze:

CU@5 pisze...

Nakładki makro- bomba! Nie wiem co robią, ale cieszę się jak widzę Twoje zdjęcia. W Warszawie wyszło w końcu dziś słońce, jednak rozłożę biały parasol na balkonie. Maj jest piękny! Ilość oczek porażająca, ale dobrze ,że się zmniejsza:)

Anonimowy pisze...

Muy bien, chica. Może jeszcze Julio Iglesias zaśpiewa un Canto a Galicia.... :D Joasia ajo

Dajda pisze...

Nakładki makro umożliwiają robienie zdjęc w powiększeniu. :)

generated by sloganizer.net