Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś miłego|something nice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś miłego|something nice. Pokaż wszystkie posty

16.11.10

Na słodko | Sweet

Za każdym razem, kiedy myślę, że już chyba widziałam wszystkie ładne blogi, jakie są w Internecie, natrafiam na coś nowego. Ostatnio to był Sweet Paul – wczoraj wydał nowy numer swojego internetowego magazynu, któremu (zgadzam się tu z Patrycją) brakuje tylko jednego: żeby można było go wziąć do ręki i przejechać palcem po błyszczących kartkach.

Every time I think I must have seen all the pretty blogs there are, I stumble upon something new. Last time Sweet Paul – the latest issue of his online magazine went live yesterday and I agree with my friend Patrycja that it only lacks one thing: to be printed on glossy paper to hold in your hand and touch.


A dziś znowu coś nowego: Not Without Salt. Piękne zdjęcia i mnóstwo słodyczy. Do oglądania takich rzeczy trzeba sobie zrobić kubek caffe latte i wziąć urlop od wszystkiego.

And today again: Not Without Salt. Pretty photos and lots of sweet things. To look through this properly I need a mug of caffe latte and a week off.


sleeve progress


A żeby nie było, że na Śląsku już nie sztrikujemy: wskrzesiłam Długie narzeczeństwo, czyli sprułam jedyny rękaw i zamiast czekać, czy znowu się pojawi wełna w odpowiednim kolorze, postawiłam na krótkie rękawki. Niedługo powinny być gotowe.

And just so you don’t say we no longer knit here in Silesia: I dug the corpse of the Long Engagement out of the closet, meaning I frogged the only sleeve I’d made and instead of waiting for the right colour to reappear, went for short sleeves. Should be ready anytime soon.

8.10.10

Przypadkiem retro, cz. II | Accidentally vintage part 2

a heap of vintage sewing magazines


Całkiem przypadkiem, bo znajoma Dziadka chciała je już chyba wyrzucić, ale Dziadek przyszedł najpierw spytać mnie, czy bym ich nie chciała. Spodziewałam się kilku numerów Burdy z lat siedemdziesiątych...

Entirely by accident – my Granpda asked me if I wanted the old magazines that his friend has nothing to do with. I expected a few Burda issues from the 1970s...


vintage sewing magazines


... a dostałam całe mnóstwo magazynów krawieckich z wczesnych lat sześćdziesiątych, a jeden nawet z 1959 roku! Czy widzicie te szerokie spódnice, te wąskie talie, te zgrabne rękawki? (Że nie wspomnę o rękawiczkach!) Nie wydaje mi się, żebym jeszcze kiedyś potrzebowała jakichś innych wykrojów.

... and what I got was a heap of sewing magazines dating back to the early 1960s, and one from 1959! Do you see those full skirts, those small waists, those pretty sleeves? (Not to mention gloves!) They’re probably the ultimate pattern sheets set for me, with nothing more to wish for.

3.10.10

Piękny weekend | A lovely weekend

October forest 21


Spacer w lesie.

A walk in the forest.


October forest 20


Grzyby.

Mushrooms.


a starling


Ostatnie szpaki przed zimą.

The last starlings before winter comes.


a blue hat


I czapeczka dla Franusia – trochę na wyrost, jak przyjdą przymrozki, będzie w sam raz. I robię Tajemnicze skarpetki jak w zeszłym roku!

And a hat for Franciszek – a little too large, he’ll grow into it before the weather chills. And I’ve cast on for Mystery Socks again!

16.9.10

Kawałki | Bits and pieces

sunflowers


Już miałam pisać o tym, że mam kryzys i nic mi się nie chce, ale brat znalazł mój zaginiony kabelek do aparatu i wyszło słońce, i nagle się okazało, że jednak jeszcze mi się coś chce.

I was just about to write that I’m going through a crisis and don’t feel like doing anything but my brother found the camera cable I’d misplaced, and then the sun came out and suddenly it turned out I feel like doing things after all.


the nameless sleeves


Chce mi się skończyć kolejny sweter z serii Extreme Makeover; mam już dwa rękawy i zaczęłam korpus, potrzebuję jeszcze dwóch dużych guzików, najlepiej drewnianych. (Spisuję też sposób wykonania zielonego sweterka, ale dotarłam do dekoltu i za nic nie wiem, jak go zrobiłam, więc trochę to jeszcze potrwa.)

I feel like making another Extreme Makeover cardigan; the sleeves are ready and I’ve cast on for the main body, I just need two large buttons, preferably wooden ones. (I’m also halfway through writing up the pattern for the green cardi, but I got stuck at the neckline – no idea how I’d made it so it might take a while.)






Chce mi się przyłączyć do akcji szycia ubrań dziecięcych, o tej właśnie; niby nie mam czasu, ale godzinę dziennie mogłaby chyba poświęcić, i byłaby to miła odmiana. I chce mi się chodzić w sukience, którą uszyłam miesiąc temu i ani razu nie udało mi się w niej wyjść.

I feel like taking part in the children’s clothes sewing challenge, this one; I don’t really have time for this but it’s only one hour a day – not much, and I really like the idea. And I feel like putting on that dress that I finished last month and never had a chance to wear so far.


blue sky


Chce mi się pojechać w góry i wystawiać twarz do słońca i łapać wiatr we włosy.

I feel like taking a train to the mountains and putting my face in the sun and feeling the wind in my hair.


F


I chce mi się spotykać z czteromiesięcznym Franusiem.

And I feel like spending a lot of time with a certain four-month-old Franciszek.

28.8.10

Leniwy sobotni poranek | A lazy Saturday morning

a Saturday morning



W naszej szalonej rodzinie wszyscy wstali dzisiaj wcześniej i mimo soboty oraz ogólnej szarości o dziewiątej byliśmy już wszyscy po śniadaniu. Każdy się zajął po cichu swoimi sprawami, a ja zarobiłam ciasto, bo ogólnie wiadomo, że na taki zimny i mokry dzień jak dzisiaj najlepsze jest ciasto drożdżowe, na croissanty oczywiście. Do tego jeszcze tylko herbata jaśminowa, Jan Johansson i nowy katalog z IKEA, i nic mi już nie potrzeba...

All the members of my crazy family got up earlier today and by nine o’clock, despite it being a rather grey Saturday, the breakfast was already a thing of the past. Everybody got silently down to their business and I made some yeast dough, as it is common knowledge that on a cold and rainy day like today there’s nothing better than yeast dough, to make croissants, of course. A mug of jasmine tea, Jan Johansson and the new IKEA catalogue were all I needed.


giveaway drawing winner


... no może poza danymi adresowymi Justyny (Sarmatix), która wylosowała właśnie notatnik z jaskółkami. Prześlij mi, proszę, swój adres na ahogne [at] wp.pl!

Jeszcze tylko powiem, że bardzo mnie ucieszył liczny odzew na rocznicowe losowanie i aż mi było żal, że mam tylko jeden notatnik do rozdania. Pozdrawiam wszystkich komentujących i czytających – zapraszam, wpadajcie jak najczęściej!


It was lovely to see so many comments under the giveaway post, I was sorry I only had one notepad to give. Thank you, everyone who comments or just reads what I write – you’re welcome here anytime!

20.8.10

Dwa | Two

notepad 1


Dwa lata temu napisałam mój pierwszy wpis na blogu.

Two years ago I blogged the first post here.


notepad 2


Z tej okazji mam do rozdania piękny notatnik z jaskółkami. 100 kartek z papieru z makulatury, na każdej trzy jaskółki. Prosto z Taizé. Ja mam taki z ptakami na dębie i aż mi szkoda w nim pisać, bo taki jest ładny.

To celebrate this, I’ve got a lovely notepad with swallows to give away. 100 recycled paper sheets, three swallows on each. Directly from Taizé. I’ve got one with birds in an oak tree, it’s so pretty that it’s a shame to write in it.


notepad 3


Wystarczy zostawić komentarz pod tym postem do północy następnego piątku, czyli 27 sierpnia, a potem czekać na wylosowanie!

All you need to do is leave a comment under this post before next Friday (27th August) midnight, and then wait for your comment to be drawn!

16.8.10

O szczegółach | Of details

Wkroczyłam w końcową fazę robienia swetra: dotarłam wczoraj do podkrojów pach przy oglądaniu Masz wiadomość (czy ten film nie jest cudowny?), a dziś pewnie zrobię podkrój szyi. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to może nawet skończę ten sweter zanim zacznę go potrzebować – byłaby to miła odmiana, bo zazwyczaj robię rzeczy dopiero wtedy, kiedy już ich potrzebuję.

I’ve entered the final phase of the sweater-knitting: I reached the armholes yesterday while watching You’ve Got Mail (don’t you just love that film?) and will probably be moving on to neckline today. If all goes well, I might even finish the sweater before I actually start needing it – quite unusual for me, as I tend to make things I need while I need them.


the edge

Wyrównaj do środka
Jakiś czas temu wypełniałam ankietę o sztrikowaniu i jego właściwościach terapeutycznych, i w jednym z punktów miałam wypisać, czego nauczyło mnie robienie na drutach. Nie pamiętam już, co odpowiedziałam, ale to pytanie wraca do mnie co jakiś czas. Przy zielonym sweterku odkryłam, że sztrikowanie nauczyło mnie zwracania uwagi na szczegóły. Nie znaczy to, że stałam się perfekcjonistką (chociaż mam taką lekką nerwicę związaną ze sposobem odkładania naczyń an suszarkę, i dostaję szału, jak książki albo gazety nie leżą równo...), ale po prostu doświadczyłam tego, że szczegóły mają bardzo duży udział w efekcie końcowym. Stąd poszukiwanie sposobu na ładne i porządne dziurki na guziki, albo dążenie do osiągnięcia eleganckiego szwu. W zielonym sweterku udało mi się wreszcie osiągnąć idealny brzeg – była to kwestia zarówno praktyki, jak i techniki, i teraz jest po prostu idealny i uwielbiam na niego patrzeć.


Some time ago I took part in a survey about knitting that concentrated on the therapeutic aspect and one of the questions was to describe what knitting has taught you. I can’t remember my answer but the question keeps coming back to me every now and again. What I’ve discovered while working on the green cardigan is that knitting has taught me attention to detail. This is not to say I’ve become a perfectionist (all right, I do have those slight neuroses about how I put the dishes to dry, and I tend to freak out if books or magazines are not aligned...), but I’ve simply experienced how important the details are for the final effect. The yearning for neater buttonholes is part of that, as is the quest for a neat seam. And with the green cardigan, I’ve finally achieved the perfect knitting edge – it was a matter of both practice and technique, and now it’s just perfect and I love to look at it.


pink dahlia


Poza sztrikowaniem zaczęłam też idealną sukienkę koszulową (zainspirowaną tą sukienką) z pięknej kremowej bawełny, a wczoraj po południu zrobiłam z różowego filcu broszkę w kształcie dalii. Niemal idealna, ciekawie się ją robi i jest akurat na czasie, bo w ogrodzie dalie właśnie zaczęły kwitnąć. Instrukcja jest tu – zróbcie sobie też!

Apart from knitting, I’ve also begun working on a perfect shirt-dress (inspired by this one) from a lovely cream cotton, and just yesterday afternoon I made a dahlia brooch out of pink felt. Near-perfect, I would say, entertaining to make and just in time, as the dahlias in the garden have begun to bloom. The tutorial is here – go and make one for yourself!

7.7.10

Coś miłego na środę oraz trup | Something nice for Wednesday, and a corpse

Najpierw coś miłego, czy najpierw trup? Chyba najpierw trup. Robiłam wczoraj porządki z włóczkami (tzn. pozbyłam się wszystkich akrylowych włóczek, które pokutowały gdzieś w workach, bo „może się kiedyś przydadzą”) i w trakcie wykopalisk odkryłam fioletowy sweterek, który zaczęłam robić rok temu i w stanie na wpół skończonym schowałam do szafy. Jak teraz na niego patrzę, to chyba zrobiłabym go jeszcze raz od nowa, ale zamierzam zwalczyć ten pomysł, bo jedyne, co zostało do zrobienia, to napiąć wszystko, a potem wszyć rękawy i przyszyć guziki.

Which first: something nice or the corpse? Yes, the corpse, I thought so. Well, I ordered my yarn stash yesterday (which means; I got rid of all the acrylic horror, lying there because “I might use it one day”) and in the excavation process I came across the violet sweater that I’d started a year ago and put away half-finished. As I look at it now, I think I might rip and reknit it but I will fight this silly idea, because all that’s left to do is block it, seam in the sleeves and sew on the buttons.


Prune rediscovered


Tyle o wskrzeszaniu trupów. Natomiast miłą rzeczą na środę jest ten blog – idźcie obejrzeć. Piękny.

So much for resurrecting corpses. The nice thing for Wednesday is this blog – go and check it out. Lovely.

5.6.10

Idealne | Perfect

Trudno w to uwierzyć, ale zobaczcie sami: niebo nad Katowicami jest dziś idealne!

It’s hard to believe but see for yourself: the sky above Katowice is just perfect!


blue sky - at last!


Zaczęłam wczoraj szyć dwie spódniczki, ale dziś utknęłam na znanym mi od dawna problemie “nadal za szeroko w talii”. Nie będę marnować tej pięknej pogody na dopasowywanie spódnic, bo nie wiadomo, kiedy znowu będziemy mieć tyle słońca. Idę się napawać!

I started sewing two skirts yesterday but today I got stuck at the familiar point of „still too wide around the waist.” I’m not going to waste this incredible weather on fitting the skirts because such a sunny day might not happen again soon. I’m off to take delight in the sunshine!

29.5.10

Coś miłego na sobotę | Something nice for Saturday

Poszłam wczoraj na zakupy w poszukiwaniu eleganckich, wygodnych białych butów na płaskim obcasie. Te nie są może bardzo eleganckie, ale po prostu nie mogłam nie kupić takiego klasyka.

I went shopping yesterday, looking for elegant, comfortable, flat white shoes. These are not perhaps very elegant but I couldn’t resist buying such a classic thing.


white trainers and mint


Plany na dziś: poprawić eseje studentów, napisać list, wysadzić bazylię do ogródka i pomalować paznokcie na różowo. I zrobić ciasto na jutro – eksperyment, czekoladowe z mięta i bitą śmietaną. Życzę wszystkim wspaniałego weekendu!

Plans for today: correct the students’ essays, write a letter, plant basil out into the garden, and paint my nails pink. And make a cake for tomorrow – an experiment with chocolate and mint cream. Have a great weekend!

6.5.10

Coś miłego na czwartek | Something nice for Thursday

W chłodny, mokry, szary dzień nie ma nic lepszego niż drożdżowe rogaliki z powidłami śliwkowymi.

On a cold, wet, grey day there’s nothing better than yeast dough croissants with plum jam.


Croissants


Zaczynam podejrzewać, że szary sweterek okaże się lekko za szeroki. Czy mam dość hartu ducha, żeby spruć to, co już zrobiłam (w tym niekończący się ściągacz) i zacząć jeszcze raz?
Okaże się w następnym odcinku.


I’m beginning to suspect the grey cardigan might be a bit too big. Am I strong enough to frog what I’ve already made (including the neverending ribbing) and start from the beginning again?
Stay with us for the next episode.
generated by sloganizer.net