Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto|cake. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto|cake. Pokaż wszystkie posty

1.9.10

Zaczęło się | It’s here

Na nic się zdały płacze i modły – dzisiaj zaczęła się szkoła, a Zosia jest już w trzeciej klasie. Na zdjęciu akcja „brownie na rozpoczęcie roku”.

Nothing could stop it – school started today and Zosia is in the 3rd grade already. The photo documents the action “this school year begins with a brownie.”


3rd grade


Wczoraj nie mieliśmy prądu do wieczora, dlatego nie wiedziałam nic ani o tym, że jest Dzień Bloga, ani o tym, że Gospodarna Narzeczona wytypowała mnie do zabawy. Ponieważ już jest dzień po, to trochę sobie okroję reguły i nie będę nic tam linkować ani ustrzeliwać kolejnych blogowiczów, tylko po prostu pokażę Wam 5 blogów, które czytam pasjami. Żeby było ciekawiej, to żaden nie będzie o robieniu na drutach.

Electricity was down until late evening yesterday, so I didn’t even know I missed Blog Day, or that Gospodarna Narzeczona invited me to participate in it. Today it’s already gone so I’m letting myself skip some of the rules, no linking the headquarters or shooting other bloggers; I’ll just show you 5 blogs that I love to read. To make it more interesting, they aren’t knitting-related.


1. Joy the Baker – kulinarny blog z genialnym poczuciem humoru.

the funniest food blog ever.

2. Disapproving Rabbits – zdjęcia królików, których mina wyraża zawsze całkowitą dezaprobatę. Króliki dezaprobują wszystko i wszystkich. (Ulubiony blog Zosi.)

daily photos of disapproving rabbits. The rabbits disapprove
of everyone and everything. (Zosia loves this blog.)

3. Geninne’s Art Blog – artystka po przeprowadzce do nowego domu. Aktualnie maluje na ścianach kolorowe ptaki.

an artist who recently moved homes. At the moment she’s decorating her walls with colourful birds.

4. Cinqmai – blog po francusku. Miła odmiana po polsko- i anglojęzycznych.

a blog in French. A healthy change after all those Polish and English ones.

5. A ostatni po polsku: On i ja, czyli małżeński dialog – odkryłam niedawno, czytam i zaśmiewam się do łez. Dialogi z życia małżeńskiego. Dobrze wiedzieć, że inni też są nienormalni.

That last one is hilarious but in Polish – I’m sorry!



Naprawdę myślicie, że powinnam rozpisać ten zielony sweterek? Ale ja mam tylko jeden rozmiar i moje zaszyfrowane notatki; boję się...

1.6.10

Pierwsze truskawki | First strawberries

Jak to jest, że na truskawki się czeka bardziej niż na inne owoce? Wstałam dziś rano i wiedziałam, że na Dzień Dziecka muszę zrobić ciastka z truskawkami i bitą śmietaną.

How is it that you wait for strawberries more than for other fruits? I got up today and I just knew I had to make biscuits with strawberries and whipped cream to celebrate Children’s Day.


biscuits with strawberries and whipped cream


Nie było ostatnio czasu na sztrikowanie, ale jutro zapowiedzieli nam na rano trzygodzinną przerwę w dostawie prądu i zamierzam spędzić ten czas z drutami w ręce. Pogoda zwariowała całkowicie (1 czerwca mam na sobie bawełniane rajtuzy); co dzień staję przed szafą i nie mam w co się ubrać, bo wszystkie moje ubrania dzielą się na dwie kategorie: zimowe albo letnie. Na zimowe za ciepło, na letnie za zimno, i nie mam wyboru, tylko muszę sobie sprawić jeszcze ze dwa rozpinane sweterki, i parę kamizelek. Nie powiem, żeby mnie to specjalnie martwiło!

There’s been no time for knitting recently but tomorrow morning the electricity will be down for some three hours and I’m planning to spend all that time with my needles and wool. The weather has gone crazy (I’m wearing thick cotton tights on 1 June); I search my wardrobe every morning and feel I’ve got nothing to wear, as all my clothes fall in the category of either summer or winter clothing. It’s too warm for the winter ones and too cold for the summer ones, and I’ve no choice but make myself at least two cardigans and a couple of vests. Not that I really mind!

6.5.10

Coś miłego na czwartek | Something nice for Thursday

W chłodny, mokry, szary dzień nie ma nic lepszego niż drożdżowe rogaliki z powidłami śliwkowymi.

On a cold, wet, grey day there’s nothing better than yeast dough croissants with plum jam.


Croissants


Zaczynam podejrzewać, że szary sweterek okaże się lekko za szeroki. Czy mam dość hartu ducha, żeby spruć to, co już zrobiłam (w tym niekończący się ściągacz) i zacząć jeszcze raz?
Okaże się w następnym odcinku.


I’m beginning to suspect the grey cardigan might be a bit too big. Am I strong enough to frog what I’ve already made (including the neverending ribbing) and start from the beginning again?
Stay with us for the next episode.

14.3.10

Tort | Birthday cake

Poppy seed birthday cake 1




Patrzcie: tort się udał.

Look: the cake came out fine.



Poppy seed birthday cake 2




Najbardziej mnie w nim cieszy czerwona róża z marcepanu.

What I like most here is the marzipan rose.


Życzę wszystkim udanego i słonecznego tygodnia!

Have a great and sunny week everyone!

11.3.10

Przypadkowe sprawy | Random things



Pamiętacie paskudne skarpetki? Pozbyłam się wczoraj włóczki, która mi została, a w zamian dostałam mnóstwo czegoś takiego:

Remember my ugly socks? I got rid of the remaining yarn yesterday and got a heap of this instead:



New yarn




Skład nieznany, na banderoli jest tylko nazwa firmy: Alwo. Włóczka jest gruba i ma piękny kolor – perłowy krem, z bardzo delikatną sugestią brzoskwini. Jeszcze nie wiem, co z niej zrobię, więc chętnie posłucham Waszych pomysłów.

The label only gives the name of the company: Alwo. The yarn is thick and in a lovely pearl cream colour, with a slight hint of peach. No idea what I will knit it into yet; I’d love to hear your ideas.


Poppy seed cake part 1




I jeszcze Wam powiem, że byłam dzisiaj w piekarni! Mama ma w sobotę urodziny i wymyśliłam (znowu), że upiekę jej tort makowy (bo już kiedyś piekłam, ale wybitnie się nie udał), więc kupiłam dziś mak i poszłam do piekarni go zemleć. Było tam ciepło, na stołach pełno mąki, na półkach pełno chlebów, a panowie piekarze turlali bułki. Chętnie tam wrócę.

And I’ve been in a bakery today! It’s my Mom’s birthday on Saturday and I’ve had this (recycled) idea of making her a poppy seed cake (because I made it once and it went oh so bad), so I bought the seeds and went to the bakery to have them ground. The bakery was warm, the tables were covered with flour, the shelves were covered with bread loaves, and the baking gentlemen were rolling buns. I’ll be glad to go back there any time.

13.2.10

Coś miłego na niedzielę | Something nice for Sunday


Chodzą słuchy, że zima jeszcze potrwa. Cieszmy się z tego. Palmy świeczki, nośmy miłe ciepłe ubrania, spacerujmy po śniegu, sztrikujmy wełniane skarpetki i czerwone sweterki (szczegóły wkrótce). I pieczmy kruche ciasteczka z lawendą.

They say winter is here to stay. I think we should celebrate it – burn candles, wear nice warm clothes, go for snowy walks, knit woollen socks and red cardigans (details soon). And bake shortbread lavender biscuits.


Lavender bicuits




Życzę Wam miłej niedzieli!

Have a nice Sunday everyone!

8.12.09

Śniadanie | Breakfast

Często się budzę z jakąś melodią albo cytatem w głowie. Czasem jest to coś miłego, a czasem żałuję, że w ogóle to znam.

I often wake up with a tune or a quote that haunts me for the whole day. Sometimes it’s something nice, sometimes it’s something I wish I’d never heard or read.


Sweet breakfast 2




Wczoraj obudziłam się ze wspomnieniem chleba, który jadłam dwa lata temu w Genewie – z rodzynkami i orzechami włoskimi. Chleb to zdecydowanie nie jest moje ulubione jedzenie, ale tamten był pyszny. I tak cały dzień chodziłam z tym wspomnieniem w głowie, a wieczorem przewertowałam książki kucharskie i zrobiłam coś odrobinę podobnego.

Yesterday I woke up with the memory of the bread I ate in Geneva two years ago – with raisins and walnuts. Bread is definitely not my favourite food but that one was delicious. So I kept thinking about that taste for the whole day and in the evening I searched through the cookbooks and made something remotely similar.


Sweet breakfast




(podstawowy przepis pochodzi z Dr. Oetker Backen mit Geling-garantie)

500 g mąki pszennej
30 g drożdży
250 ml mleka
60 g cukru
szczypta soli
1 całe jajko i jedno żółtko (białko zachować)
50 g masła
100 g rodzynek

1. Drożdże rozpuścić w podgrzanym mleku, dodać łyżkę cukru i łyżkę mąki. Odstawić do wyrośnięcia.
2. W misce ubić jajko i żółtko z cukrem i szczyptą soli.
3. Wymieszać drożdże z jajkami, wlać do mąki i wymieszać. Wyrabiać ciasto, aż ukażą się pęcherzyki powietrza. Przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
4. Rozpuścić masło i dodać do ciasta. Znowu wyrabiać aż ciasto wchłonie cały tłuszcz i zacznie się odklejać od ręki. Przykryć i odstawić do wyrośnięcia.
5. Wyrobić ciasto po raz trzeci. Dodać rodzynki i jeszcze trochę wyrobić, żeby się równomiernie rozłożyły.
6. Wyjąć ciasto z miski i podzielić na trzy części (albo więcej, zależy jak komu idzie zaplatanie). Z każdej części utoczyć wałek i ułożyć je jeden obok drugiego na natłuszczonej blasze.
7. Zapleść wałki ciasta w warkocz i posmarować białkiem. Znowu odstawić do wyrośnięcia, a potem piec ok. 30 minut w 170-180 °C.

* Jeżeli nie macie czasu, można dodać wszystkie składniki po kolei i odstawić do wyrośnięcia tylko raz. Jak zwykle przy cieście drożdżowym obowiązuje zasada: im więcej razy wyrobione, tym delikatniejsze. Ja tak strasznie lubię wyrabiać ciasto drożdżowe, że wolę dłużej poczekać, tym bardziej, że od jakiegoś czasu pieczemy z prawdziwej mąki z prawdziwego młyna i ciasto jest pulchne i aksamitne w dotyku jak marzenie.


A close-up




(adapted from Dr. Oetker Backen mit Geling-garantie)

500 g wheat flour
30 g yeast
250 ml milk
60 g sugar
a pinch of salt
1 egg and 1 egg yolk (reserve the egg white)
50 g butter
100 g raisins

1. Dissolve the yeast in the warmed milk, add one spoon of sugar and one of flour. Let rise.
2. In a bowl, beat the egg and egg yolk with the sugar and a pinch of salt.
3. Mix the yeast with the eggs and sugar, pour into the flour and mix well. Knead the dough until it is filled with air bubbles. Cover, leave in a warm place and let rise.
4. Melt the butter in a pan and add to the dough. Knead the dough again until it has absorbed all the butter and does not stick to your hand. Cover, leave in a warm place and let rise.
5. Knead the dough for the third time and add the raisins. Knead a bit more to distribute the raisins evenly.
6. Take the dough out of the bowl and divide in three (or more if you’re good at plaiting). Roll each to get a rope shape and put them one next to another on a greased pan.
7. Plait the dough ropes and glaze with the egg white. Put in a warm place and let rise, then bake in 170-180°C for about 30 minutes.

* If you’re short of time, you can add all the ingredients at once and leave it to rise only once. As always, the rule of thumb is: the more times you knead the dough and leave it to rise, the more delicate the cake will be. I just love kneading yeast dough so much I don’t mind waiting longer, especially that the pure wheat flour form a real mill makes the cake spongy and velvety like a dream.


Cutting




Jedząc tą niby-chałkę dziś na śniadanie myślałam o śniadaniach, które jadłam w Genewie, Mediolanie, Paryżu, Zagrzebiu, Brukseli...

Eating this quasi-challah for breakfast today made me think of the breakfasts I’d had, in Geneva, in Milan, in Paris, in Zagreb, in Brussels...

2.12.09

Jeszcze 23 | 23 to go

Gingerbreads





W naszym domu pieczenie pierników to neverending story. Oto partia druga, a przed nami jeszcze co najmniej dwie.

Baking gingerbreads is a neverending story in my family. Here’s part two and there are still at least two to go.

22.11.09

Równanie | An equation


Growing




Full blown



Świeże drożdże + mąka z młyna + rodzynki + dużo cierpliwości i miłej kuchennej pracy = pulchna i delikatna babka drożdżowa.

Fresh yeast + flour bought at a mill + raisins + a good deal of patience and pleasant kitchen work = a delicate, spongy babka (yeast cake).


Perfect circle


Teraz jeszcze tylko kolejny dobry film i rozwiążę równanie o wyniku „wstęga Moebiusa”. Miłego tygodnia!

Now I just need another good film to complete an equation with the Moebius shawl as a result. Have a nice week!


Spongy

22.10.09

Französische Schokoladentorte



Czy czytam za dużo blogów o jedzeniu? Może. Czy piekę za dużo czekoladowych ciast? Absolutnie. A oto kolejne. Przepis pochodzi z odziedziczonej po Babci książki Dr. Oetker Backen mit Geling-garantie (Ceres Verlag, 1995) i nazywa się Französische Schokoladentorte, a ja robię go tak:

Do I read too many food blogs? Maybe. Do I bake too much chocolate cake? No way. So here’s another one. The recipe comes from a book I inherited from my Grandma, Dr. Oetker Backen mit Geling-garantie (Ceres Verlag, 1995). The cake is called Französische Schokoladentorte and this is the way I make it:




Składniki:

250g masła lub margaryny
250g cukru
szczypta soli
6 jaj
250g mąki
pół łyżeczki sody oczyszczonej
250g czekolady deserowej połamanej na kawałki (wystarcza 100g)
100g obranych i zmielonych migdałów
słoik galaretki z czerwonych porzeczek (albo jakiegokolwiek kwaskowatego dżemu bez pestek)


Ingredients:

250g butter or margarine
250g sugar
a pinch of salt
6 eggs
250g flour
half a teaspoon baking soda
250g dark chocolate, chopped (it is enough to use 100g)
100g almonds, blanched and ground
a jar of red currant jelly (or any sourish jam without the fruit seeds)





1. Rozpuścić czekoladę w mikrofalówce, albo ostrożnie w garnku na małym ogniu.
2. Utrzeć masło aż będzie puszyste, wciąż ubijając dodać cukier, jajka i szczyptę soli.
3. Dodać roztopioną czekoladę i wymieszać.
4. Dodać zmielone migdały i znów wymieszać. W końcu dodać mąkę i sodę rozpuszczoną w dwóch łyżkach mleka.
5. Wyłożyć ciasto do natłuszczonej okrągłej formy i piec w 180°C przez około godzinę, albo do momentu, kiedy patyczek włożony w ciasto będzie suchy.
6. Zostawić ciasto do wystudzenia, następnie przeciąć na dwa placki. W garnuszku rozgrzać galaretkę z kilkoma łyżkami wody i rozgrzaną rozprowadzić na obu plackach (im więcej, tym lepiej, ciasto wchłonie każdą ilość płynu). Następnie złożyć placki z powrotem tak, żeby galaretka je skleiła.
7. Na koniec polukrować ciasto czekoladą albo polewą czekoladową.

Uwagi końcowe: O ile lukrowanie nie jest konieczne, przekładanie galaretką jest, w przeciwnym razie ciasto będzie suche. A jeszcze lepiej jest przełożyć ciasto dodatkowo masą marcepanową...
Ciasto najlepiej smakuje, jak przynajmniej jeden dzień poleży sobie w chłodnym miejscu.

Życzę miłego pieczenia!





1. Melt the chocolate in the microwave, or in a saucepan carefully over low heat.
2. Beat the butter in a bowl until fluffy, mix in sugar and eggs and the pinch of salt.
3. Add the melted chocolate to the butter and eggs mixture, mix well.
4. Add the ground almonds and mix. Finally, add the flour and the baking soda dissolved in two spoons of milk.
5. Spread the batter in a greased round pan and bake in 180°C for about 1 hour, or until a toothpick inserted into the cake comes out clean.
6. Let the cake cool, then slice in two rounds. Put the jelly in a saucepan with a few spoonfuls of water and heat. Spread the warm jelly on both cake rounds (the more the better, the cake will absorb any amount of liquid) and reassemble them so that the jelly makes the two round stick together.
7. Finally, cover the cake with melted chocolate or chocolate glaze.

Final notes: While glazing is not obligatory, filling the cake with jelly is, otherwise it will be very dry. An even better version is when you put almond meal in between the cake rounds covered with jelly...
The cake is best after it has been kept at least one day in a cool place.

Enjoy!





Chętnie bym pokazała jeszcze coś wykonanego przy użyciu drutów i włóczki, ale robię teraz tylko Tajemnicze Skarpetki, a ich pokazać nie mogę. Dalej nie wiem, co zrobić z tej zielonej wełny – beret?

I would love to show you something that I made using needles and yarn, but the only thing I’ve been knitting lately are the Mystery Socks, and I can’t show them. I’ve still got no idea what to make from the green wool – perhaps a beret?



20.10.09

Po polsku | In Polish



(This post will be entirely in Polish, for the simple reason that it contains a Polish translation of the Smitten Kitchen chocolate cake recipe that I linked to last week. You might want to skip it and read some other post, or go to the kitchen and make the cake – you probably don’t need the translation, do you?)


Na specjalną prośbę Marii (oraz po sprawdzeniu, że autorka nie ma nic przeciwko, o ile się poda, że to jej przepis), niniejszym podaję przepis na genialne ciasto czekoladowo-sernikowe w moim ojczystym języku. Aha, nie tłumaczę słowo w słowo, tylko piszę, jak zrobić ciasto. :)

Najpierw trzeba przygotować sobie

na masę czekoladową:
150g masła (nie oszukujmy się, ja używam margaryny i też jest dobrze)
tabliczkę czekolady
1 szklankę cukru
2 duże jajka
i 2/3 szklanki mąki

na masę sernikową:
200-250g twarogu
1/3 filiżanki cukru
1 żółtko
cukier waniliowy

(Masę czekoladową robi się na zasadzie murzynka, tyle, że z czekoladą – to dla jasności.)

1. Masło/margarynę, czekoladę (połamaną w kawałki) i cukier wrzucić do garnka i podgrzać, aż wszystko się stopi i połączy. (Małgorzata Musierowicz w słynnym dialogu z „Kwiatu kalafiora” dotyczącym analogicznej sytuacji radzi, żeby poczekać, aż zabulgoce.)

2. Zdjąć z ognia i trochę przechłodzić, żeby można było dodać jajka bez obawy, że się od razu zetną. Po przechłodzeniu wrzucić wspomniane jajka jedno po drugim, wymieszać, następnie wrzucić mąkę i znowu wymieszać. Masę wylać do natłuszczonej formy.

3. Twaróg przetrzeć, żeby był gładki i miękki, dodać żółtko, cukier i cukier waniliowy i utrzeć wszystko razem na gładką masę.

4. Masę twarogową nałożyć tu i ówdzie na masę czekoladową i wymieszać, najlepiej płaskim nożem, aż do uzyskania efektu marmurkowego.

5. Piec w 180° około 35 minut – do momentu, kiedy brzegi będą upieczone, a środek dopiero co ścięty. Przechłodzić i zjeść.

UWAGA

Po konsultacji z oryginalnym przepisem zauważyłam, że pominęłam szczyptę soli w masie czekoladowej. Hm, zdaje mi się, że ostatnio piekłam bez soli, ale może dodaję ją automatycznie i nawet nie wiem, że to robię. W każdym razie nie wydaje mi się, żeby miało to jakieś większe znaczenie. Na pewno natomiast pominęłam groszki czekoladowe, których nigdy w życiu nie widziałam i nic z nimi nigdy nie piekłam, a w ogóle bałabym się, że będą czekoladopodobne. Bez groszków ciasto i tak jest genialne.

Po drugie, przepis jest oparty na amerykańskim systemie miar, który z samej swej natury sprzyja niedokładnościom pomiarowym. Ja mam w domu miarki przywiezione prosto ze Stanów, więc niby odmierzam tak, jak jest w przepisie, ale i tak nie ufam im za bardzo. Na polskie warunki można przyjąć, że jedna miarka to mniej więcej jednak szklanka. Pozostałe liczby też są policzone mniej więcej: 4 uncje masła to mniej więcej 150g, 350°F to mniej więcej 180°C, i tak dalej. Na szczęście ciasto znosi te wszystkie „mniej więcej”, więc nie trzeba się za bardzo przejmować. :)

No to życzę miłego pieczenia i powiem jeszcze tylko, że nie spodziewałam się tak żywiołowej reakcji na ciasto czekoladowe. A może by tak świeżo upieczone, jeszcze ciepłe i pachnące, czekoladowe z migdałami?...


16.10.09

Kolory i zapachy | Colours and scents



W taki dzień jak dzisiaj (albo wczoraj, albo wręcz przedwczoraj) marzę tylko o tym, żeby być Muminkiem. Pomyślcie tylko: napełniłabym mój żołądek igliwiem sosnowym, ogarnęłoby mnie miłe uczucie sytości i ciepła, a potem poszłabym spać. Byłoby pięknie, ale nie jestem Muminkiem niestety i muszę szukać innych sposobów na przetrwanie.

On a day like today (or yesterday, or the day before yesterday for that matter) the main dream of my life is to be a Moomin. Just imagine: I would stuff my stomach with pine needles until I felt a pleasant warmth and fullness, and then I’d go to sleep. That would be a very nice thing to do, only I’m not a Moomin, and so instead I have to think of something else to help me through.





Nie jadłam nigdy igliwia sosnowego, choć nietrudno mi sobie wyobrazić jego smak, i chyba o wiele bardziej wolę ciasto czekoladowe. To na przykład to istne objawienie – uzależniłam się tak, jak poprzednio od tarty cytrynowej. I jest superszybkie, przygotowanie go wczoraj zajęło mi 35 minut.

I’ve never really eaten pine needles but I can imagine what they taste like and for now strongly prefer a good chocolate cake. This one is a revelation – I’m addicted to it the same way I was to lemon tart recently. And it’s super-quick, yesterday it took me just 35 minutes to make.





Kiedy już mamy czekoladowy poprawiacz nastroju, możemy sięgnąć po innego rodzaju oręż w walce z zimną i ponurą pogodą. Wierzcie albo i nie, ale jak tylko zobaczyłam śnieg we wtorek, moją pierwszą myślą było „prząść!”. Spadek temperatury natychmiast skutkuje u mnie zwiększeniem zapotrzebowania na wełnę; wystarczyło wziąć do ręki wrzeciono i zaraz zrobiło mi się cieplej!

Once we’ve made the chocolate comforter, it’s time to turn to a different category of weapons against cold gloomy weather. Believe it or not, but my first thought on seeing the snow fall on Tuesday was “spinning!” The drop in temperature is always followed by a craving for more wool; it was enough to just hold it and I already began to feel warmer!





Zabrałam się też do sztrikowania drugiej z Tajemniczych Skarpetek i coraz bardziej mi się to podoba. Model jest świetny, a włóczka – wiadomo. Pozostaje pytanie: gdzie ja będę nosić te skarpetki? Na razie jednak mi to nie przeszkadza, bo wyglądają pięknie, a dobrze czasem zrobić coś ładnego bez praktycznego zastosowania.

I’ve also started knitting the second Mystery Sock and I’m loving every minute of it. The pattern is great and the yarn – you know. The question still remains: in what circumstances will I wear these socks? I don’t mind for now, they look great and from time to time it’s good to make something nice without any practical purpose.





A na koniec zielony promień słońca: całkiem przypadkiem znalazłam się w posiadaniu włóczki w najpiękniejszym zielonym kolorze. Myślę i myślę co tu z niej zrobić, bo jest tylko 85 g – ktoś ma jakiś pomysł?

And finally, there’s a green ray of sunlight: by total chance I came into possession of the loveliest ever green wool. I’m thinking hard what to make from it as there’s only 80 g – ideas, anyone?

6.9.09

Co lubię we wrześniu | Things I like about September

Pod wieloma względami wrzesień jest idealny.

September is perfect in many respects.

Słońce wciąż grzeje, ale już nie pali, i można jeszcze nosić letnie ubrania. A w pochmurne dni jest chłodno, ale jeszcze nie zimno, i stopniowo nabieram ochoty na wełnę i grube swetry.

The sun is still warm, but not scorching anymore, and you can still wear your summer clothes. The cloudy days are cool but not yet freezing, and I’m beginning to long for wool and bulky sweaters.





Jest całe mnóstwo śliwek (uwielbiam śliwki – zarówno kolor, jak i smak, mają idealny).

There’s lots and lots of plums (I love plums – their colour and taste are just perfect).

Szpaki szaleją po okolicy pożywiając się obficie przed podróżą, a potem przychodzą się pożegnać i zapowiedzieć na przyszły rok.

Starlings are roaming the gardens in search for food, preparing for their journey, and they come to say goodbye and make a reservation for the next year.

No i razem z chłodem wraca ochota na czekoladę (chociaż nigdy tak do końca nie znika). Za namową nowego katalogu z Ikei wybrałyśmy się wczoraj z Mamą po materiał na zasłonkę do kuchni (w sikorki, wróble, sowy i gąski, i wiele innych ptaków) oraz po najpiękniejsze na świecie foremki do ciastek. (Przepis ten - ciastka są tak genialne, że nawet mój niejedzący zazwyczaj ciasta Tata nie mógł się oderwać.)


And along with the cool the chocolate craving returns (not that it really ever goes away). The latest IKEA catalogue got my Mom and me on a quest yesterday for a new kitchen curtain (patterned with tits, sparrows, owls and geese, and many other birds) and the loveliest cookie cutters ever. (The recipe comes from here – the cookies are so delicious that even my non-cake Dad couldn’t help having some.)





Ale najlepsze jest chyba to, że tym całym wrześniowym dobrem można się swobodnie cieszyć, bo nie trzeba iść do szkoły!

But the best part is being able to enjoy all this September goodness freely because you don’t have to go to school anymore!


(Chyba, że o czymś zapomniałam.) (Or did I forget something?)

13.8.09

Mały sukces | A tiny achievement


Podzielę się z Wami moim małym sukcesem:

Let me share my little achievement with you:






Zrobiłam idealnie wyprofilowaną główkę rękawa! Jestem bardzo dumna. Skrócone rzędy to jest to!

I’ve made a perfectly shaped sleeve cap! I’m so proud. It turns out short rows are what I have been looking for all my knitting life.


Widzieliście wczoraj Perseidy? Ja widziałam jedną, a raczej myślę, że widziałam, bo poprzednim razem wyglądały trochę inaczej. Na pocieszenie świetnie podziałał deszcz ciasteczek. Polecam - smakują równie dobrze!

Did you see the Perseids yesterday? I only saw one and I think it was it because it looked rather different from what I saw last time. But I had a cookie shower to comfort me. Go and make one for yourselves – tastes just as good!



Przy okazji: długo wczoraj stałam po zmroku na dworze i z niezachwianą pewnością stwierdzam, że wieczory, zwłaszcza te mokre, pachną już jesienią.

By the way: I spent a long time outside after dark yesterday and I can say for sure that the evenings, especially the wet ones, are getting decidedly autumnal.

28.6.09

Idée fixe



Ciasto niedzielne oczywiście żółte. Trochę jak tarte Tatin, tylko do góry nogami, czyli najpierw kruche ciasto, a potem owoce (brzoskwinie) w karmelu. Na to wylałam tą masę – myślałam, że się zrobi krem, a zrobił się najprawdziwszy w świecie budyń!

Sunday cake – yellow of course. A bit like tarte Tatin, only upside down: shortcrust covered with caramelised fruit (peaches) and not the other way round. All that covered with this custard.





A jutro zamawiam włóczkę na nową robótkę. Kolor: obowiązkowo żółty.

Tomorrow I’m buying yarn for a new project. Yellow of course.

11.6.09

Tarte au citron


Proszę bardzo, zrobiłam. Żółta, cytrynowa i przepyszna.

There you go, I made it. It’s yellow, it’s lemon and it’s delicious.






Lato zawsze zaczyna się dla mnie w Boże Ciało, może stąd ta nagła obsesja żółtości.

Corpus Christi has always marked the beginning of summer for me, maybe that’s the reason for this yellow obsession.



Proszę nie odchodzić od radioodbiorników. Już jutro: Miętowy szal.

Stay tuned. Tomorrow: the Mint Shawl.
generated by sloganizer.net