Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwony|red. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwony|red. Pokaż wszystkie posty

16.11.10

Na słodko | Sweet

Za każdym razem, kiedy myślę, że już chyba widziałam wszystkie ładne blogi, jakie są w Internecie, natrafiam na coś nowego. Ostatnio to był Sweet Paul – wczoraj wydał nowy numer swojego internetowego magazynu, któremu (zgadzam się tu z Patrycją) brakuje tylko jednego: żeby można było go wziąć do ręki i przejechać palcem po błyszczących kartkach.

Every time I think I must have seen all the pretty blogs there are, I stumble upon something new. Last time Sweet Paul – the latest issue of his online magazine went live yesterday and I agree with my friend Patrycja that it only lacks one thing: to be printed on glossy paper to hold in your hand and touch.


A dziś znowu coś nowego: Not Without Salt. Piękne zdjęcia i mnóstwo słodyczy. Do oglądania takich rzeczy trzeba sobie zrobić kubek caffe latte i wziąć urlop od wszystkiego.

And today again: Not Without Salt. Pretty photos and lots of sweet things. To look through this properly I need a mug of caffe latte and a week off.


sleeve progress


A żeby nie było, że na Śląsku już nie sztrikujemy: wskrzesiłam Długie narzeczeństwo, czyli sprułam jedyny rękaw i zamiast czekać, czy znowu się pojawi wełna w odpowiednim kolorze, postawiłam na krótkie rękawki. Niedługo powinny być gotowe.

And just so you don’t say we no longer knit here in Silesia: I dug the corpse of the Long Engagement out of the closet, meaning I frogged the only sleeve I’d made and instead of waiting for the right colour to reappear, went for short sleeves. Should be ready anytime soon.

16.4.10

Arabela

Arabela 1


Sporą część moich wspomnień z dzieciństwa stanowią filmy albo fragmenty filmów, które oglądaliśmy jako dzieci. Jednym z moich ulubionych był czechosłowacki film Arabela. Niewiele z niego pamiętam – był tam brodaty król, kruk, jakiś czarodziej, no i była Arabela. Arabela miała czarodziejski pierścień. Kiedy okręcał go wokół palca, przenosił ją w inne miejsce. Czy jakoś tak.

A considerable part of my childhood memories are films or fragments of films that we saw as children. One of my favourites was a Czechoslovakian film called Arabela. I don’t remember much – there was a bearded king, a raven, some wizard, and there was Arabela. Arabela had a magical ring. When she turned it around her finger, it transported her to some other place. Or something like that.


Arabela 2


Model | Pattern: z głowy | improvised
Włóczka | Yarn: Hayfield Pure Wool


Jak już pisałam, chusta była robiona w dwóch etapach: najpierw trójkąt z gładkich prawych (jeden motek), a potem koronkowe obramowanie (drugi motek). Jestem dumna z siebie, że tak to wymyśliłam.

As I wrote before, the shawl was knitted in two parts: the triangle in stocking stitch first (one skein), and the lace border second (another skein). I’m proud of myself to have thought of that.


Arabela - lace border


Bardzo łatwo i przyjemnie mi się sztrikowało Arabelę, więc mimo chwilowej poprawy pogody (jakby na przekór chmurze popiołów wulkanicznych) zamierzam ją trochę ponosić, tym bardziej, że strasznie mi się podoba jej kolor, zwłaszcza w zestawieniu z białym.

The shawl was nice and easy to knit and even though the weather seems to be improving (despite that volcanic ash cloud), I’m planning on wearing it a lot, even more so as I love the colour, especially paired with white.


Życzę wszystkim słonecznego weekendu!

Have a sunny weekend everyone!

13.4.10

Terapia kolorami | Colour therapy

My breakfast




Od tygodnia jestem na diecie, która ma mi pomóc na moje problemy ze skórą. Tuż przed Wielkanocą poszłam do dietetyczki, która ułożyła mi jadłospis na każdy dzień – lekki posiłek co dwie albo trzy godziny i koniec z cukrem i czekoladą (!). Na początku miałam wrażenie, że właściwie jem tak, jak do tej pory, ale z upływem czasu zaczęło do mnie docierać, ile ja naprawdę jadłam, pod względem ilościowym i energetycznym. Stosowanie diety sprawiło, że nagle zyskałam kontrolę nad tym, co jem. A dziś przy śniadaniu zdałam sobie dodatkowo sprawę, że duża część tej diety to niemal terapia kolorami – zielony jak sałata, ogórek, cukinia i szpinak, czerwony jak pomidor i papryka, biały jak mleko, jogurt, ser i maślanka. Strasznie mi się to podoba.

Today it’s been a week since I’ve started a diet for my skin problems. Just before Easter I went to see a nutritionist and she prepared a special diet for me to follow – a light meal every two or four hours and no sugar or chocolate (!). At the beginning I had the impression I wasn’t really eating differently than I did before, but as the days passed I started to see how much I had actually eaten, in terms of quantities and of calories as well. Now that I’m following the diet for every day, I have suddenly gained control over what I’m eating. And today at breakfast I’ve realised that what I like in this diet is that it’s turned out very much something of a colour therapy, with the greenness of salad, cucumbers, zucchini and spinach, the redness of tomatoes and peppers, the whiteness of milk, yoghurt, cheese and buttermilk. I’m enjoying it tremendously.


Budding lilac leaves




Jeśli chodzi o sztrikowanie, to już prawie kończę trójkątną chustę z czerwonej włóczki przywiezionej z Brukseli – zdawało mi się, że mam jeden motek, a okazało się, że przywiozłam dwa. Zachwyca mnie jej amarantowy kolor, którego aparat uparcie nie chce oddać jak należy. Oczywiście na początku sztrikowania pojawił się odwieczny problem („a jak mi nie starczy włóczki?”), ale poradziłam sobie z nim w sposób, z którego jestem dumna: zaczęłam trójkąt o rogu i poszerzałam w kierunku przeciwległego boku. Tym sposobem zrobiłam dokładnie tyle, na ile starczyło włóczki, a potem nabrałam oczek na brzegach i teraz robię koronkowe obramowanie. Pogoda wciąż skłania do noszenia odzieży warstwami, więc są szanse, że jeszcze ponoszę chustę tej wiosny!

An update on my knitting: I’m nearly finishing a triangular shawl. The yarn is the red one I bought in Brussels – I’d thought there was only one skein, but apparently I brought two. I love the colour, which is an amaranth red that somehow seems exceptionally difficult to be caught in photos. Of course there was the usual problem (“what if I run out of yarn?”) which I solved in a way I’m so far very proud of – I started knitting the triangle from the corner out to the edge and knit until the first skein finished, and then I picked up stitches along the side edges for a lace edging. The weather is still for layering, so there are high chances I’ll yet get to wear the shawl this spring!

28.3.10

Róże | Roses



Miałam bardzo zajęty tydzień, a do tego nieprzewidzianą przerwę w sztrikowaniu. Czesanka przyszła, i to czerwona, ale okazało się, że ma zupełnie inny odcień – jest za ciemna. Zatem sztrikowanie zostało odłożone do czasu, aż dostanę właściwy odcień. Ale zamówiłam sobie też filc – czerwony i zielony i różowy i oliwkowy, i zrobiłam sobie coś, o czym marzyłam od dawna.

I’ve had a busy week and also an unforeseen knitting pause. The roving came, and it was red, but the red was of course not the right shade. It was too dark. Consequently the knitting was postponed until I get the right shade of red. But I also ordered some felt – red and green and pink and olive green, and I made something I’ve long been dreaming of.


Godzina pąsowej róży




Zamierzam w Wielkim Tygodniu ograniczyć komputer do minimum (i całkowicie go porzucić na czas Triduum), więc tu też będzie cicho aż do Świąt. Nie znaczy to oczywiście, że nie będę nic robić – zaczęłam szal z czerwonej brukselskiej włóczki, więc za tydzień pewnie już będzie co pokazać.

I want to limit the computer to the minimum in the Holy Week (and totally neglect it during the Triduum), so I won’t be posting again until after Easter. Which doesn’t mean I won’t be knitting – I’ve cast on for a shawl from the red yarn I brought from Brussels and there might be something to show in a week’s time.

Życzę Wam wszystkim dobrych Świąt Wielkanocnych!

I’m wishing you all a good Easter!

18.3.10

W połowie | Halfway

All but one sleeve




Co to jest? Czerwony sweterek bez jednego rękawa, włóczka skończyła się równo z pierwszym. A kiedy pojawi się ten rękaw? Nie wiadomo; zamówiłam dziś czesankę, ale trzeba ją będzie jeszcze uprząść, więc pewnie trochę potrwają te i tak już długie zaręczyny.

What is this? A red cardigan, complete but for one sleeve. I ran out of wool exactly as I finished the other one. So now what? I’ve ordered more roving, and then I’ll have to spin it so this long engagement might get even longer.


H&M hairbands




Nie napiszę tym razem ani słowa o pogodzie, mimo iż dziś jest jakby trochę lepiej. Na poprawę humoru kupiłam sobie wczoraj coś ślicznie kolorowego.

Not a word about the weather today, although it looks like it’s getting a little better. I’ve bought something lovely and colourful to cheer me up.

14.3.10

Tort | Birthday cake

Poppy seed birthday cake 1




Patrzcie: tort się udał.

Look: the cake came out fine.



Poppy seed birthday cake 2




Najbardziej mnie w nim cieszy czerwona róża z marcepanu.

What I like most here is the marzipan rose.


Życzę wszystkim udanego i słonecznego tygodnia!

Have a great and sunny week everyone!

9.3.10

Kiełkowanie | Sprouting


Za oknem sezon wełniany trwa. Chodzę w zimowej sukience, wełnianych skarpetkach, ciepłych rajtuzach, zimowym płaszczu i zimowej czapce i czekam, tak jak wszyscy ludzie i ptacy, aż będzie można zrzucić z siebie ten nadmiar warstw i zamienić biały z szarym, czerwonym i czarnym na biały z pistacjowym, pudrowym różem albo bladym żółtym.

Outside it’s still the wool season. I keep wearing my winter dress, woollen socks, thick tights, winter coat and winter hat and together with all the other people and birds I’m waiting for the moment to let go all those layers and exchange white with grey, red and black for white with pistachio green, powder pink and mellow yellow.


Spring is coming




Czerwony sweterek rośnie – numer z niewidocznym połączeniem udał się doskonale.

The red cardigan is growing – the crochet cast-on did its job perfectly well.



Spring is coming 2




A póki siedzę w domu i słońce grzeje mnie przez szybę, mogę sobie udawać, że już jest wiosna.

And as long as I’m at home, with the sun shining at me through the windows, I can pretend to myself spring is already here.

2.3.10

Dobry początek | A good beginning



Jak się okazuje, wełniane skarpetki przydają się niezależnie od pogody – od niedzieli mam katar sienny (coś okropnego, puchnie mi wszystko od nosa po język) i prawdopodobnie z tego powodu jest mi znowu zimno w stopy. Szare skarpetki są genialne, a noszę je raz na lewej, raz na prawej tronie.

It seems woollen socks are a useful thing independently of the weather – I’ve been suffering from hay fever since Sunday (it’s terrible, I’m all swollen from the nose to the tongue) and probably because of that my feet are cold again. The grey socks are great, and I’m wearing them on the right and wrong side interchangeably.


Crochet cast-on in my red cardigan




Jeszcze trochę i skończę prawy przód czerwonego sweterka. Sposób konstrukcji tego ubioru powala mnie za każdym razem, kiedy na to patrzę. Ale zdążyłam już wprowadzić własną poprawkę: zamiast ryzykować brzydki gruby szew na samym środku tyłu, zastosowałam nabieranie oczek z łańcuszka i tym sposobem powinno się udać bezboleśnie wyprowadzić lewy przód z prawego przodu. Jeszcze jakieś 10 cm prawego przodu i zobaczymy.

The right front of my red cardigan is almost done. The way it’s constructed is a continual wonder to me, but I’ve already managed to introduce an improvement: instead of risking a nasty stitch at the middle of the back, I’ve used crochet cast-on so that I can begin the left front where the right front begins. Just some 10 cm more and we’ll see.

***

A w środku nocy obudził mnie księżyc w pełni; przesłonięty chmurami i mrugający przez gałązki wyglądał jak w Gwiezdnym pyle Neila Gaimana. Mam nadzieję, że Wasz marzec zaczął się równie miło jak mój!

And I was woken up in the middle of the night by the full moon; it shined from behind the clouds and glimmered through twigs and generally looked like in Neil Gaiman’s Stardust. I hope your March began as nicely as mine!

18.2.10

Powierzchnie | Textures



Od lewej: tył czerwonego sweterka, więcej niż pół szarej skarpetki, ścinek kraciastej wełny na długą spódnicę retro, z szerokim paskiem w talii, na podszewce z falbaną z tafty.

Left to right: the back part of the red cardigan, more than a half of a grey sock, a piece of the woollen checked cloth for a long vintage skirt, with a wide waistband and a taffeta ruffle on the lining.


Pieces of what I've been working on




Sweterek porzuciłam chwilowo na rzecz nowych skarpetek (które tym razem mają piękny szary kolor), bo skarpetek mam ciągły niedobór. Model (link do Ravelry) znalazłam całkiem przypadkiem i jestem nim zachwycona. A spódnica już częściowo skrojona, może jutro ruszę dalej z szyciem.

I’ve been neglecting the cardigan recently and knitting a new pair of socks instead (this time they’re in a lovely grey colour), I still feel I haven’t got enough warm socks. I came across this pattern (Rav link) incidentally and I’m loving it. The skirt is already partly cut out, I might get back to sewing it tomorrow.

22.1.10

Miłe rzeczy | Nice things

Handspun blossom 2




Zróbmy sobie dzisiaj dzień miłych rzeczy. Nieważne, że jest wyjątkowo zimno i wieje wiatr, i że po powrocie z miasta siedzę w spodniach z polaru i dwóch swetrach i wcale nie jest mi ciepło. Nieważne.

Let’s have a “nice things” day today, shall we? Let’s forget it’s really cold outside and the wind is blowing hard, and that after my visit to the city even two sweaters and polar fleece trousers won’t make me warm enough. Let’s forget all that.


Handspun blossom 3




Miłe jest to, że moje hiacynty wypuszczają już pędy z pąkami i jeszcze trochę je przetrzymam w piwnicy, a potem postawię na parapecie w pokoju i zrobię sobie trochę wiosny. Miłe jest to, że idę jutro z moimi siostrami do kina i będziemy się świetnie bawić. Miłe jest to, że w miłej włoskiej kawiarni w Katowicach można wypić kawę w komplecie z panettone – na pewno pójdę w przyszłym tygodniu. Pełen miłych rzeczy jest blog, który znalazłam dzisiaj przypadkiem.

It’s a nice thing to see my hyacinths sprout; I’ll keep them in the cellar a bit more and then put them in the window to have a bit of spring. It’s a nice thing to go to the cinema with my sisters tomorrow; we’ll have a lot of fun. It’s a nice thing to be able to have a cup of coffee and panettone in a nice Italian café, perhaps next week. It’s nice to come across a blog full of nice things.


Handspun blossom 1




No i miłe jest to, że mam prawie 500g grubej czerwonej wełnianej włóczki, którą zrobiłam sama. Metodą prób i błędów nauczyłam się „jak to się robi” i na pewno nie poprzestanę na tej czerwoności, bo za bardzo mi się to podoba. Przede mną sprawdzian wartości tej włóczki, czyli sweter. Marzy mi się taki z szalowym kołnierzem i półokrągłym wykończeniem. Do tego włóczka ma charakter dość rustykalny i co prawda nie zrobiłam jeszcze żadnej próbki, ale na moje oko dobrze by wyglądała z jakimiś nieskomplikowanymi warkoczami. Znalazłam na razie takie oto dwie inspiracjeszary ma jakieś ewidentne problemy z kołnierzem, ale to jest jakoś do rozwiązania; gorzej, że przy włóczce innej grubości mogą się porobić straszne rzeczy z proporcjami i wtedy nic nie będzie pasowało. Za to fioletowy jest z grubszej włóczki i ma półokrągły efekt uzyskany sposobem mniej ryzykownym; tylko z drugiej strony wygląda to mniej ciekawie niż taśma z warkoczami...

And it’s nice to have nearly 500g of thick red woollen yarn that I spun myself. I made some mistakes on the way but I learnt how to spin and I will surely not give it up too quickly – it’s such fun! What’s ahead of me is a test of whether this yarn is any good – a sweater. I’m thinking shawl collar and semicircular fronts. I haven’t made any swatches yet but the yarn has a pretty rustic look and would probably work well in simple cables. So far I’ve found two sources of inspirationthe grey one’s got some obvious problems with the collar but they can be easily solved; I’m only worried a mismatched yarn would ruin the proportions and that would be a tragedy. The violet one is made of thicker yarn and the semicircle effect is achieved in a much simpler way; but then, it looks much less interesting than a cabled band...





(Zdjęcia włóczki na drzewie mocno inspirowane tym z kolei blogiem. Kosy nie były zadowolone.)

(Pictures of yarn on a tree heavily inspired by this blog. The blackbirds disapproved.)


14.1.10

Remedium | Remedy

My first yarn



Nic tak dobrze nie robi na nadmiar myśli i nerwów jak zajęcie się prostą czynnością, wymagającą powtarzania wciąż tych samych prostych ruchów. Innymi słowy: wróciłam do przędzenia. Przy okazji, czy ktoś wie, jak się po polsku nazywa „spin” i „ply”?

For an overflow of thoughts, especially nervous ones, there’s nothing like a simple activity which requires repeating the same simple movements all the time. In other words: I’m back to spinning, or rather plying what I’ve spun.


Handspun




Widzicie tą czerwoną włóczkę? Skręciłam ją sama!

See that red yarn? I made it myself!

19.10.09

I'll follow the sun

Słońce wszystko zmienia – było szaro, a zrobiło się tak:

The sun makes all the difference – it’s turned the grey into this:














A ja skręciłam całą czesankę w górę czerwonych wełnianych kulek.

And I’ve spun all the roving into a heap of red woolly balls.




16.10.09

Kolory i zapachy | Colours and scents



W taki dzień jak dzisiaj (albo wczoraj, albo wręcz przedwczoraj) marzę tylko o tym, żeby być Muminkiem. Pomyślcie tylko: napełniłabym mój żołądek igliwiem sosnowym, ogarnęłoby mnie miłe uczucie sytości i ciepła, a potem poszłabym spać. Byłoby pięknie, ale nie jestem Muminkiem niestety i muszę szukać innych sposobów na przetrwanie.

On a day like today (or yesterday, or the day before yesterday for that matter) the main dream of my life is to be a Moomin. Just imagine: I would stuff my stomach with pine needles until I felt a pleasant warmth and fullness, and then I’d go to sleep. That would be a very nice thing to do, only I’m not a Moomin, and so instead I have to think of something else to help me through.





Nie jadłam nigdy igliwia sosnowego, choć nietrudno mi sobie wyobrazić jego smak, i chyba o wiele bardziej wolę ciasto czekoladowe. To na przykład to istne objawienie – uzależniłam się tak, jak poprzednio od tarty cytrynowej. I jest superszybkie, przygotowanie go wczoraj zajęło mi 35 minut.

I’ve never really eaten pine needles but I can imagine what they taste like and for now strongly prefer a good chocolate cake. This one is a revelation – I’m addicted to it the same way I was to lemon tart recently. And it’s super-quick, yesterday it took me just 35 minutes to make.





Kiedy już mamy czekoladowy poprawiacz nastroju, możemy sięgnąć po innego rodzaju oręż w walce z zimną i ponurą pogodą. Wierzcie albo i nie, ale jak tylko zobaczyłam śnieg we wtorek, moją pierwszą myślą było „prząść!”. Spadek temperatury natychmiast skutkuje u mnie zwiększeniem zapotrzebowania na wełnę; wystarczyło wziąć do ręki wrzeciono i zaraz zrobiło mi się cieplej!

Once we’ve made the chocolate comforter, it’s time to turn to a different category of weapons against cold gloomy weather. Believe it or not, but my first thought on seeing the snow fall on Tuesday was “spinning!” The drop in temperature is always followed by a craving for more wool; it was enough to just hold it and I already began to feel warmer!





Zabrałam się też do sztrikowania drugiej z Tajemniczych Skarpetek i coraz bardziej mi się to podoba. Model jest świetny, a włóczka – wiadomo. Pozostaje pytanie: gdzie ja będę nosić te skarpetki? Na razie jednak mi to nie przeszkadza, bo wyglądają pięknie, a dobrze czasem zrobić coś ładnego bez praktycznego zastosowania.

I’ve also started knitting the second Mystery Sock and I’m loving every minute of it. The pattern is great and the yarn – you know. The question still remains: in what circumstances will I wear these socks? I don’t mind for now, they look great and from time to time it’s good to make something nice without any practical purpose.





A na koniec zielony promień słońca: całkiem przypadkiem znalazłam się w posiadaniu włóczki w najpiękniejszym zielonym kolorze. Myślę i myślę co tu z niej zrobić, bo jest tylko 85 g – ktoś ma jakiś pomysł?

And finally, there’s a green ray of sunlight: by total chance I came into possession of the loveliest ever green wool. I’m thinking hard what to make from it as there’s only 80 g – ideas, anyone?

6.10.09

Szare i czerwone | Red and grey



Tej jesieni mogłabym nosić szary z czerwonym przez cały tydzień 24 godziny na dobę. Uszyłam sobie szary płaszcz z czerwonymi wypustkami. Marzę o szarym rozpinanym sweterku z czerwonymi elementami na ramionach i o szarych rękawiczkach z czerwonymi krawędziami. A na dodatek kawałek szarego i czerwonego wełnianego materiału leżą i czekają, aż staną się szarą sukienką i czerwoną ołówkową spódnicą.

It seems I could wear grey accessorised with red 24/7 this autumn. I’ve made a grey coat with a red inset all along the lining. I’m dreaming of a grey cardigan with red elements on the yoke and of grey gloves with a red hem. There’s also some more grey wool waiting to be turned into a dress, and some red that will be a pencil skirt.

Ale chociaż oczyma duszy już widzę to wszystko, za dużo mam różnych napoczętych i rozgrzebanych rzeczy, żeby zaczynać coś nowego. Po pierwsze jest Prune, czekająca w koszyku jak fioletowy wyrzut sumienia. Jest biało-niebieska wersja Gail, którą zaczęłam robić nad morzem i już prawie skończyłam – nie zostało dużo, powinna być gotowa do jutra przed południem. No i jest wspólne sztrikowanie skarpetek, do którego strasznie chcę się przyłączyć, bo jeszcze nigdy nie brałam udziału w czymś takim.

But while I can already see all that with my mind’s eye, there’s too much unfinished business lying about to get anything new started. First, there’s Prune, waiting in my knitting basket like a purple pang a conscience. There’s a white and blue version of Gail that I started knitting by the sea and am that close to finishing- there’s not much left, it should be ready to block before tomorrow noon. And finally there’s this sock KAL which I really want to join because I’ve never done anything like this before.





Na razie musi mi wystarczyć taki zestaw: czerwony beret (kupiony w Paryżu u stóp katedry Notre Dame...), kolczyki z dzięciołami (stąd), piękne nowe bawełniane rajtuzy (idealne na zimę – ciepłe, z wzorkiem i szare; nie mogę się doczekać kiedy je włożę), a wszystko na moim jesiennym płaszczu. Czy raczej na wełnianym materiale na płaszcz, chwilę przed tym, jak został skrojony. Całkiem nieźle wygląda, prawda?

Until all that is finished, I have to make do with this: my red beret (bought in Paris at the foot of the Notre Dame cathedral...), my woodpecker earrings (from here), my absolutely adorable new cotton tights (the ultimate winter tights – warm, textured and grey; can’t wait to wear them) and underneath all that – my autumn coat. Or rather: the woollen tissue for my autumn coat right before I started cutting. Looks nice, doesn’t it?
generated by sloganizer.net