13.12.10

Skarpetki dla Isabel | Socks for Isabel

bird tracks



W zeszłym tygodniu mieliśmy problemy z prądem. Nie było go akurat wtedy, kiedy właśnie był potrzebny. Było zimno i ciemno i jedyne, co byłam w stanie robić, to trzymać w rękach coś, co grzeje, czyli kubek z herbatą albo wełnę. Tym sposobem najpierw skończyłam skarpetki, a potem wykończyłam i zeszyłam Długie narzeczeństwo.

We had problems with electricity supply last week. No electricity when we needed it most. It was cold and dark and I couldn’t think of holding anything but something warm, like a mug of tea or some yarn. And so first I finished the socks, and then the Long Engagement.


socks 1


Model | Pattern: 108-37 Socks with cables in 2 threads ”Alpaca”

Włóczka | Yarn: Annell Malmedy


Skarpetki zrobiłam nieco krótsze niż w oryginalnej wersji, po pierwsze oczywiście dlatego, że nie miałam tyle włóczki, a po drugie: po co komu takie długie skarpetki? Fioletową wełnę przywiozłam dwa lata temu z Brukseli. Pamiętam, że przy kupowaniu mówiłam sobie: „no dobrze, ma piękny kolor, ale to tylko dwa motki – co ty z niej zrobisz?”. Na skarpetki wystarczyła idealnie.

The socks are a little shorter than the original, the reason being of course I didn’t have enough yarn, but also: who needs socks that long anyway? The purple yarn is the one I’d brought from Brussels two years ago. I remember asking myself: “all right, the colour is lovely but it’s only two skeins, whatever are you going to make out of it?” Well, it was a perfect sock amount.


socks 2


Przy tej okazji zrobiłam sobie też napinacze do skarpetek (czy to się jakoś nazywa po polsku?) z drucianych wieszaków. Rzeczywiście warto napiąć robótkę po skończeniu – warkocze ładnie się naciągnęły, wszystkie oczka wyrównały i skarpetki wyglądają teraz pięknie. Na razie leżą w szafie, ale w tym tygodniu spakuję je do koperty i poślę do Anglii, do mojej koleżanki Isabel, a w styczniu pojadę sprawdzić, czy je nosi!

I also made a pair of sock blockers out of wire coat hangers. It seems blocking your knits may be worth it – the cables and the stitches were evened out beautifully and the socks look perfect now. Towards the end of the week I’m going to pack them and send to England, to my good friend Isabel, and then in January I’m going to go there myself and check if she wears them!


mother&son


Długie narzeczeństwo pokażę wkrótce, jak będzie okazja, żeby zrobić zdjęcia. A dzisiaj moja siostra Joasia ma urodziny! (Na zdjęciu z siedmiomiesięcznym już Franusiem.)

I’ll show you the Long Engagement as soon as I take any photos. And today is the birthday of my sister Joasia! (Here with Franciszek, 7 months old already.)

29.11.10

On idzie | He’s on His way

Zaczęła się prawdziwa zima, a razem z nią zaczął się Adwent. Cieszycie się? Bo ja bardzo. Przyjemnie jest czekać na miłe rzeczy, a jeśli jeszcze to czekanie wypełnione jest przez śnieg, świeczki, pierniki, herbatę, roraty i sikorki, to już w ogóle sama przyjemność.

The weekend saw the beginning of real winter (with snow and all) and the beginning of Advent. I don’t know about you but it makes me happy. It’s nice to wait for something good, and when that waiting is filled with snow, candles, gingerbread cookies, tea, Advent Masses and tits, the waiting is just pure pleasure.


a visitor


W środę w pociągu do Bydgoszczy zaczęłam robić wełniane skarpetki i zdążyłam od tego czasu trzy razy je spruć. Myślę, że ta wersja już pozostanie, więc zrobię zdjęcia, jak tylko trochę urosną. Długie narzeczeństwo czeka na zeszycie, a tymczasem znalazłam w sieci zdjęcie, które mnie zachwyciło – popatrzcie, jak pięknie wypracowany kciuk!

On the train to Bydgoszcz on Wednesday I cast on for woollen socks and I’ve already had to rip them three times. I’m really hoping the fourth version will stay, I’ll show you some photos once the socks grow a bit. My Long engagement is waiting to be sewn together, and the other day I found an amazing photo on Flickr – look at that thumb gusset!


IMG_2171

16.11.10

Na słodko | Sweet

Za każdym razem, kiedy myślę, że już chyba widziałam wszystkie ładne blogi, jakie są w Internecie, natrafiam na coś nowego. Ostatnio to był Sweet Paul – wczoraj wydał nowy numer swojego internetowego magazynu, któremu (zgadzam się tu z Patrycją) brakuje tylko jednego: żeby można było go wziąć do ręki i przejechać palcem po błyszczących kartkach.

Every time I think I must have seen all the pretty blogs there are, I stumble upon something new. Last time Sweet Paul – the latest issue of his online magazine went live yesterday and I agree with my friend Patrycja that it only lacks one thing: to be printed on glossy paper to hold in your hand and touch.


A dziś znowu coś nowego: Not Without Salt. Piękne zdjęcia i mnóstwo słodyczy. Do oglądania takich rzeczy trzeba sobie zrobić kubek caffe latte i wziąć urlop od wszystkiego.

And today again: Not Without Salt. Pretty photos and lots of sweet things. To look through this properly I need a mug of caffe latte and a week off.


sleeve progress


A żeby nie było, że na Śląsku już nie sztrikujemy: wskrzesiłam Długie narzeczeństwo, czyli sprułam jedyny rękaw i zamiast czekać, czy znowu się pojawi wełna w odpowiednim kolorze, postawiłam na krótkie rękawki. Niedługo powinny być gotowe.

And just so you don’t say we no longer knit here in Silesia: I dug the corpse of the Long Engagement out of the closet, meaning I frogged the only sleeve I’d made and instead of waiting for the right colour to reappear, went for short sleeves. Should be ready anytime soon.
generated by sloganizer.net