19.1.10

100

Blackbirds in our garden




Kosów może nie jest aż tylu (najwięcej naliczyłam 20), ale za to zlatują się tu chyba z całej dzielnicy. 100 - tyle postów napisałam już w tym blogu. Właściwie powinnam urządzić jakąś rozdawajkę z tej okazji, ale chwilowo nie przychodzi mi do głowy nic, co mogłabym rozdać, więc poczekam z tym, aż się nadarzy coś ciekawego. Na razie chcę podziękować wszystkim, którzy tu zaglądają – bardzo mi miło Was tu gościć!

The blackbirds in the garden are not yet so numerous (I counted 20) but it looks like they’re coming here from all the neighbourhood. 100 – it’s the number of posts I’ve written in this blog. I should probably hold a giveaway to celebrate this but I can’t think of anything I could actually give away so I’ll wait for a good idea. I just wish to thank everyone who comes to this place – it’s very nice to have you here!


Footprints




Od wczoraj wszystkim opowiadam, że mentalnie jestem w Paryżu. W przestronnym, jasnym mieszkaniu niedaleko Wieży Eiffla piję na śniadanie café au lait i jem croissants au chocolat. Oczywiście jestem nienagannie ubrana i umalowana. A do pracy chodzę w szpilkach.

Since yesterday I’ve been telling everyone I’m mentally in Paris. In a spacious, sunlit apartment I’m having café au lait and croissants au chocolat for breakfast. Of course I’m impeccably dressed and I’m wearing an equally impeccable make-up. And I wear stilettos to work.


My Paris dream




Tęsknię już za wiosną, wiatrem, liśćmi i słońcem, i to stąd takie paryskie pomysły. Póki co jednak sypie śnieg, a ja mam w planach długą wełnianą spódnicę, ciepły rozpinany sweterek z własnoręcznie uprzędzionej włóczki, i może białą wełnianą sukienkę...

I just miss the spring, the warm breeze, leaves and sunlight, and that’s where the Paris dreams come from. But it’s snowing again, and I’ve still got a long woollen skirt to make, and a cardigan, from the yarn I’m spinning, and maybe a white woollen dress...


Leftovers


14.1.10

Remedium | Remedy

My first yarn



Nic tak dobrze nie robi na nadmiar myśli i nerwów jak zajęcie się prostą czynnością, wymagającą powtarzania wciąż tych samych prostych ruchów. Innymi słowy: wróciłam do przędzenia. Przy okazji, czy ktoś wie, jak się po polsku nazywa „spin” i „ply”?

For an overflow of thoughts, especially nervous ones, there’s nothing like a simple activity which requires repeating the same simple movements all the time. In other words: I’m back to spinning, or rather plying what I’ve spun.


Handspun




Widzicie tą czerwoną włóczkę? Skręciłam ją sama!

See that red yarn? I made it myself!

7.1.10

Przerwa w sztrikowaniu | Knitting hiatus



Zbliża się koniec semestru, a z nim terminy zaliczeń, więc zamiast robić ciepłe wełniane skarpetki (a bardzo bym chciała!), spędzam czas na przekopywaniu się przez notatki. Oczywiście dam znać, jak tylko wykonam coś ciekawego – na razie niech nam wystarczy jeden z wielu kosów, pożywiających się jabłkami w naszym ogródku. Czy już mówiłam, że przepadam za kosami? To takie ozdobne, estetycznie idealne ptaki.

The end of term is approaching and so are my deadlines so I’m spending my time digging through my notes rather than knitting warm woollen socks (which I oh so much yearn to do!). I’ll let you know as soon as I’ve got anything handmade to show you – for now just one of the blackbirds feeding on apples in our gardens. Did I mention I love blackbirds? They’re such aesthetically perfect creatures.


blackbird singing in the dead of night




***
Cóż, po powrocie z Poznania odświeżam sobie też Jeżycjadę – czy ktoś chciałby się może wymienić? Mamy „Język Trolli” w dwóch egzemplarzach, więc chętnie byśmy oddały jeden za „Imieniny”, które zostały kiedyś komuś pożyczone na wieczne nieoddanie...
generated by sloganizer.net