19.10.09

I'll follow the sun

Słońce wszystko zmienia – było szaro, a zrobiło się tak:

The sun makes all the difference – it’s turned the grey into this:














A ja skręciłam całą czesankę w górę czerwonych wełnianych kulek.

And I’ve spun all the roving into a heap of red woolly balls.




16.10.09

Kolory i zapachy | Colours and scents



W taki dzień jak dzisiaj (albo wczoraj, albo wręcz przedwczoraj) marzę tylko o tym, żeby być Muminkiem. Pomyślcie tylko: napełniłabym mój żołądek igliwiem sosnowym, ogarnęłoby mnie miłe uczucie sytości i ciepła, a potem poszłabym spać. Byłoby pięknie, ale nie jestem Muminkiem niestety i muszę szukać innych sposobów na przetrwanie.

On a day like today (or yesterday, or the day before yesterday for that matter) the main dream of my life is to be a Moomin. Just imagine: I would stuff my stomach with pine needles until I felt a pleasant warmth and fullness, and then I’d go to sleep. That would be a very nice thing to do, only I’m not a Moomin, and so instead I have to think of something else to help me through.





Nie jadłam nigdy igliwia sosnowego, choć nietrudno mi sobie wyobrazić jego smak, i chyba o wiele bardziej wolę ciasto czekoladowe. To na przykład to istne objawienie – uzależniłam się tak, jak poprzednio od tarty cytrynowej. I jest superszybkie, przygotowanie go wczoraj zajęło mi 35 minut.

I’ve never really eaten pine needles but I can imagine what they taste like and for now strongly prefer a good chocolate cake. This one is a revelation – I’m addicted to it the same way I was to lemon tart recently. And it’s super-quick, yesterday it took me just 35 minutes to make.





Kiedy już mamy czekoladowy poprawiacz nastroju, możemy sięgnąć po innego rodzaju oręż w walce z zimną i ponurą pogodą. Wierzcie albo i nie, ale jak tylko zobaczyłam śnieg we wtorek, moją pierwszą myślą było „prząść!”. Spadek temperatury natychmiast skutkuje u mnie zwiększeniem zapotrzebowania na wełnę; wystarczyło wziąć do ręki wrzeciono i zaraz zrobiło mi się cieplej!

Once we’ve made the chocolate comforter, it’s time to turn to a different category of weapons against cold gloomy weather. Believe it or not, but my first thought on seeing the snow fall on Tuesday was “spinning!” The drop in temperature is always followed by a craving for more wool; it was enough to just hold it and I already began to feel warmer!





Zabrałam się też do sztrikowania drugiej z Tajemniczych Skarpetek i coraz bardziej mi się to podoba. Model jest świetny, a włóczka – wiadomo. Pozostaje pytanie: gdzie ja będę nosić te skarpetki? Na razie jednak mi to nie przeszkadza, bo wyglądają pięknie, a dobrze czasem zrobić coś ładnego bez praktycznego zastosowania.

I’ve also started knitting the second Mystery Sock and I’m loving every minute of it. The pattern is great and the yarn – you know. The question still remains: in what circumstances will I wear these socks? I don’t mind for now, they look great and from time to time it’s good to make something nice without any practical purpose.





A na koniec zielony promień słońca: całkiem przypadkiem znalazłam się w posiadaniu włóczki w najpiękniejszym zielonym kolorze. Myślę i myślę co tu z niej zrobić, bo jest tylko 85 g – ktoś ma jakiś pomysł?

And finally, there’s a green ray of sunlight: by total chance I came into possession of the loveliest ever green wool. I’m thinking hard what to make from it as there’s only 80 g – ideas, anyone?

9.10.09

Promień słońca | A ray of sunlight



Gdyby ktokolwiek miał wątpliwości: tak, to jest blog o sztrikowaniu.

In case anyone’s been wondering: yes, this is a knitting blog.





A sztrikowania było tu ostatnio niewiele, bo jakoś nie miałam ochoty pokazywać tego co robię.

One of the reasons there’s been no knitting here recently is that I didn’t really feel like showing what was on my needles.





Mama prosiła mnie, żebym zrobiła jeszcze jedną Gail, tym razem dla jej koleżanki, i chociaż bardzo mi się podoba ten model, odczuwałam wyjątkową niechęć do włóczki (jakaś biało-niebiesko-fioletowa sztuczność), i przez to nie pałam zbyt wielką miłością do samej chusty. Wczoraj wreszcie skończyłam ją robić i wygląda całkiem nieźle, co stanowi dowód na to, że brak entuzjazmu nie musi wpływać na efekt końcowy!

Mom asked me to knit another Gail, this time for her friend, and, much as I like the pattern itself, I seriously disliked the yarn (some artificial fibre in white, blue and purple) and what follows, I didn’t have much heart for this shawl. I managed to finish it yesterday and it looks fine, which proves you can be totally unenthusiastic about a project and still manage to make something nice!





Chciałabym zachować to miejsce wolnym od narzekania, dlatego na tym skończę opis moich uczuć i będę podawać same fakty. Po pierwsze nie mam pojęcia, co to za włóczka. Dostałam ją od cioci w gigantycznym pudle pełnym innych włóczek (w większości mieszanek akrylowo-wełnianych, które przy pierwszej okazji puściliśmy dalej) i nie miała ani kawałka etykiety.

I want this blog to be a no-whine place, so I’ll say no more about my feelings and just give you the facts. First, I’ve absolutely no idea what the yarn is. I got it from an aunt (in a gigantic pack with other yarns, most of which were wool and acrylic, so we seized the first opportunity to pass them on) and it had no labels whatsoever.





Ta chusta jest większa niż poprzednia, a byłaby jeszcze większa, tylko włóczka nie chciała się napiąć tak, jak powinna. Ale i tak chusta jest na tyle duża, że powinno się ją wygodnie nosić.

The shawl is a bit bigger than the last one, and it would have been even bigger, only the yarn would not block properly. Still, it is large enough to be comfortably worn.





I teraz wreszcie mogę się zająć czymś przyjemnym, na przykład robieniem tajemniczej skarpetki z żółtej bawełny. Dla potrzeb organizacyjnych nazywam ją „Promień słońca”.

So now I’m finally free to indulge in something as pleasant as knitting a mystery sock in yellow cotton. For organisation purposes I’m calling it “A Ray of Sunlight.”





generated by sloganizer.net