13.11.09

Co dostałam | What I got







Najpierw ciocia przyniosła bolerko, które sobie kupiła, ale zanim zdążyła je ponosić przestało na nią pasować. Metka głosi, że robione ręcznie i jestem gotowa uwierzyć, bo maszyny chyba nie robią takich skomplikowanych szydełkowych motywów. I ma koraliki!

First, an aunt brought us a bolero she’d bought for herself but never got the chance to wear. The label says “handmade’ and I’m ready to believe it – such an intricate thing can’t be machine-made, can it? And it’s beaded!





A dzisiaj pocztą przyszedł album, który wylosowałam w urodzinowej rozdawajce u Brahdelt. Strasznie mi się podoba i już zaczęłam myśleć, jakie zdjęcia tam powkładam. Dzięki, Joasiu!

And today the postman brought me the photo album I got at Brahdelt’s birthday giveaway. I love it, I’ve already started thinking which photos I’ll put inside.





Przypominam, że i Wy możecie coś dostać - jest czas dzisiaj do północy, żeby zostawić komentarz pod poprzednim postem. Dla niezdecydowanych zachęta w postaci zdjęcia, bo galaretka już czeka.

You too can get something – you can still leave a comment under the last post, until midnight today. Here’s a photo of the jelly to encourage those who are still hesitating.







10.11.09

Słońce w słoiku | Sun in a jar







Lubię listopad. Naprawdę. Ostatnie liście, desperacko trzymające się gałęzi, spowolnienie wszystkiego dookoła, ostatni głęboki oddech przed nadejściem zimy. Ale jednej rzeczy nie lubię, a w tym roku nie lubię jej wyjątkowo – braku słońca. Nie przeszkadzają mi krótkie dni, ale nieustanny zmierzch owszem, i to bardzo.

I like November. I really do. The last leaves clinging desperately to the tree branches, the slow pace at which everything seems to be going on, the last deep breath before winter sets in. But one thing I don’t like, and this year I dislike it more than ever, is the lack of sunlight. Short days are fine with me, but a perpetual dusk – not quite.





Owijam się więc skórą z barana i piję zieloną herbatę w wielkich ilościach, albo sztrikuję wstęgę Moebiusa własnego projektu, żeby mi było trochę cieplej, kiedy muszę wyjść z domu.

So I wrap a sheepskin around me and drink green tea from a large mug, or knit a Moebius shawl of my own design, hoping it will help to keep me warm when I have to go out.





Też tak macie? To może trochę słońca w słoiku? Dostaliśmy dużo (strasznie dużo) pigwy – pięknej żółtej pigwy o niebiańskim zapachu. Więc jeśli macie ochotę na słoiczek pigwowej galaretki, zostawcie komentarz pod tym postem przed północą w piątek!
[Zapomniałam napisać, że jeszcze trzeba zostać wylosowanym – aż tyle pigwy nie mam! Choć Brahdelt dostanie na pewno, bo skomentowała zanim wprowadziłam poprawkę. To powiedzmy, że jeszcze rozdam dwa albo trzy, w zależności od ilości chętnych.]

Do you feel the same? How about some sun in a jar? We got a lot (and I mean it) of quince - lovely yellow quince that smell like heaven. So if you’d like a jar of quince jelly, leave a comment under this post until Friday midnight (European time)!
[I forgot to add that the recipients will be randomly chosen – I won’t have that much quince jelly! Let’s say there’ll be two or three, depending on the number of comments.]

4.11.09

Socktoberfest 2009






Wspólne sztrikowanie z TTL było super! To tylko para skarpetek, taka sama jak przynajmniej 543 inne (tyle jest na Ravelry), ale wyszły takie śliczne, że zupełnie przestałam się przejmować, jak i do czego będę je nosić.

Knitting along with the TTL KAL was so much fun! It’s just a pair of socks, identical with at least 543 other pairs (so many on Ravelry), but they came out so lovely I no longer care if I can ever think of a reasonable way to wear them.





Model Pattern: Mystery Socks, Through the Loops
Włóczka Yarn: Supreme Cotton

Jedną skarpetkę zrobiłam na krótkich drutach, a drugą na drutach na żyłce. Nie wiem czemu, ale tą drugą jakoś lepiej mi się robiło – miałam poczucie większej kontroli nad tym, co się z tymi oczkami dzieje.

One of the socks was knit on DPNs, the other on circular needles. I don’t know why but I preferred the latter way – I had the impression of being more in control of what was going on with all those stitches.





Skarpetki różnią się tylko górną częścią. Wymyśliłam sobie, że spróbuję odwrócić motyw, żeby na każdej skarpetce patrzał w przeciwną stronę.

Both socks are the same except for the top part. I had this idea to try and turn the pattern so that it will go in a different direction on each sock.






Bardzo mi się podoba motyw liściasty i to, że oczka się przesuwają, chociaż nie trzeba ich przekładać. A najbardziej mi się podoba skomplikowany efekt uzyskany stosunkowo prostym sposobem.

I enjoyed the leaf pattern a lot, and how the stitches kept moving even though there was no cabling involved, and that it was so easy to follow and somehow in spite of that looks as if it were complicated enough.





A moja ulubiona część skarpetek to palce. Dwa liście kończące motyw pionowy i kanciastość tej całej geometrii – piękne.

And my favourite part of the sock is the toe part, with the two leaves at the end of the vertical motive, and the rather angular look all this geometry gives to the toes. Beautiful.





Szczerze mówiąc tak mi się podobało robienie skarpetek, a do tego są takie miłe i wygodne, że zaczęłam się zastanawiać nad usztrikowaniem rajstop!

In fact, I enjoyed the knitting so much, and the actual socks are so nice to wear, that I’ve begun to consider knitting a pair of tights!


***


Bardzo wszystkim dziękuję za udział w ankiecie! Wynika z niej jasno, że jednak wolicie sztrikowanie od ciasta i bardzo mnie to cieszy. Nie, żebym nie lubiła piec, bo bardzo lubię, ale jednak założyłam ten blog z myślą o wyrobach niejadalnych. Ponieważ były głosy i za ciastem, to będą też elementy cukiernicze, ale przy okazji.

Thanks to everybody for voting in the poll! The results clearly show that you prefer knitting to cake and I’m happy you do. It’s not that I don’t like baking, but if I’d wanted a baking blog, I would have started one. As there were also a few voices for the cake, so there’ll be some cake from time to time.

***

A teraz, kiedy skończył się już październik i zaczął listopad, możemy się zająć czymś bardziej konkretnym. Będą warkocze – nie odchodźcie od radioodbiorników!

And now that October is over and November has come, we can move on to some more substantial knitting. There’s cables coming on – stay tuned!





generated by sloganizer.net